Szpakowskiemu puściły nerwy i puścił wiązankę. "Pan ma świadomość?!"
Choć nie jest on integralną częścią reprezentacji Polski, to wielu nie wyobraża sobie oglądania meczów kadry narodowej bez jego komentarza. Dariusz Szpakowski przez lata wypracował sobie niezachwianą pozycję w świecie dziennikarstwa sportowego. Dzięki swojej "długowieczności" był on także świadkiem oraz uczestnikiem wielu niecodziennych zdarzeń. Jednym z nich zdecydował się podzielić we wtorkowym wydaniu programu "Kuba Wojewódzki", w którym legendarny komentator wystąpił w charakterze gościa.

Jego głos zna prawdopodobnie każdy fan piłki nożnej z kraju nad Wisłą. Dariusz Szpakowski, bo o nim mowa, stał się ikoną polskiego dziennikarstwa sportowego, a wiele osób nie wyobraża sobie oglądania zmagań "biało-czerwonych" bez jego błyskotliwego komentarza.
Dla wielu kibiców słowa "Wita państwa Dariusz Szpakowski" stały się hasłem wręcz kultowym. Sam komentator miał do nich bardzo podobny sentyment, dlatego też właśnie one stały się tytułem jego głośnej autobiografii, w której to wraz z Przemysławem Rudzkim opisał on blisko 50 lat swojej zawodowej kariery.
Przez tak długi czas Szpakowski był świadkiem między innymi: 12 mundialu i mistrzostw Europy oraz 18 igrzysk olimpijskich. Poznał on również setki, jeśli nie tysiące znamienitych postaci, a także przeżył ogrom niezapomnianych wydarzeń, które na długie lata utkwiły w jego pamięci.
11 listopada Dariusz Szpakowski, wraz z piosenkarką Anitą Lipnicką, gościł w programie talk-show "Kuba Wojewódzki", do którego tytułowy dziennikarz zaprasza znane osobistości z różnych środowisk. To właśnie tam komentator zdecydował się opowiedzieć o dość niecodziennej sytuacji, w której początkowa euforia momentalnie ustąpiła miejsca niekontrolowanej złości.
Szpakowski był wściekły na jednego z kibiców. "Niech pan nagra swoją głupotę"
Sytuacja miała miejsce podczas historycznego meczu Polska - Belgia z 2007 roku, który dał "biało-czerwonym" awans na odbywające się rok później mistrzostwa Europy. Wówczas podopieczni Leo Beenhakkera pokonali swoich rywali 2:0. Nic dziwnego, że w tak ważnym momencie Dariusz Szpakowski był w pełni zaabsorbowany tym, co dzieje się na Stadionie Śląskim. To właśnie wtedy doszło do sytuacji, która kompletnie wyprowadziła legendarnego komentatora z równowagi.
"[...]. Miałem taką sytuację, którą opisuję w książce. Nasz historyczny awans na Stadionie Śląskim do finałów Mistrzostw Europy za Leo Beenhakkera. Gramy z Belgią. Końcówka, nakręcone, opowiadam, no o tym marzyliśmy, jesteśmy, wreszcie... i czuję, że ktoś mi się opiera o plecy. [...] Raptem zostałem wybity z uderzenia. Odwracam się, a młody chłopak, opieram się o plecy, a ojciec mu robi zdjęcie. [...] Wybił mnie po prostu. Tego na antenie nie było, ale już kończę (opowiadać red.). Skończyłem antenę, odwracam się i mówię, ku**a, czy Pana po****ło!? A o gościu mówi >>ja to nagrywam<<, a ja mówię >>niech pan nagra swoją głupotę<<. Ja mówię, ja mogę z Panem synem stanąć 100 razy 100 zdjęć zrobić. Mówię, Panie, pracuję dla paru milionów ludzi, czy Pan ma świadomość? I jedyne, co mnie usatysfakcjonowało, to mówi: przepraszam, Panie Darku" - opowiedział Szpakowski w rozmowie z Kubą Wojewódzkim.
Podczas programu nie zabrakło zakulisowych wątków z życia oraz pracy Szpakowskiego, a także jego kultowych już wokalizacji, za które co rusz otrzymywał od zebranej publiczności gromkie brawa.












