Szpakowski okradziony. Opowiedział wszystko z detalami. "Totalnie załamany"
Środa, 29 października, to ważny dzień dla sympatyków Dariusza Szpakowskiego. Do otwartej sprzedaży trafiła jego długo wyczekiwana autobiografia. Wcześniej 74-letni komentator "przemycił" do mediów kilka historii barwnie opisanych w książce. Jedną z nich był przykry incydent z Belo Horizonte, do jakiego doszło tuż po historycznym półfinale mundialu.

"Jak uratował swoją pierwszą transmisję radiową? Jakie przygody przeżył z Janem Ciszewskim? Kiedy najmocniej wzruszył się na stanowisku komentatorskim i kto chciał go zniszczyć?" - to fragment zapowiedzi właśnie ukazującej się na rynku pozycji noszącej tytuł "Wita państwa Dariusz Szpakowski".
Autobiografia legendy mikrofonu dostępna jest w otwartej sprzedaży od 29 października. Ukazała się nakładem wydawnictwa SQN. Wspomnienia komentatora spisał dziennikarz Przemysław Rudzki.
Szpakowski okradziony w Belo Horizonte. Stracił akredytację i paszport tuż przed finałem mundialu
W rozmowie z "Super Expressem" legendarny komentator opowiedział jedną z przygód, którą szerzej opisał w książce. Po półfinale MŚ 2014 w Brazylii - "Canarinhos" ulegli w nim Niemcom 1:7 (!) - Szpakowski został okradziony na dworcu w Belo Horizonte. Towarzyszył mu wówczas Grzegorz Mielcarski.
- Pierwszy raz wracaliśmy wtedy autobusem - wspomina sprawozdawca TVP. - Grzegorz poszedł wymienić vouchery na bilety. Ja stoję na dworcu. Miałem nasze torby i plecak. Torby wziąłem między nogi. Ucho plecaka powinienem przyczepić sobie albo na nie nadepnąć. Ale nie zrobiłem tego.
Do Szpakowskiego podszedł wtedy młody człowiek, jeden z miejscowych. Zagaił o z pozoru istotne rzeczy. Chciał niby kupić bilet. Dopytywał, gdzie może to zrobić i w jaki sposób zapłacić.
- W końcu skończył rozmowę ze mną. Ja się odwracam i... nie mam plecaka. A w plecaku miałem akredytację, paszport, oczywiście swoją dokumentację i tak dalej. Załamany totalnie. Zadzwoniłem do polskiej ambasady - relacjonuje Szpakowski.
Komentator stracił też okulary ze szkłami progresywnymi, na szczęście miał przy sobie zapasowe. Musiał jednak postarać się o nową akredytację, do wielkiego finału pozostawały tylko cztery dni. Paszport, nie bez przygód, udało się zorganizować dzięki uprzejmości pani konsul w ostatniej chwili - w dniu wylotu do Polski.
Szpakowski skomentował w dziennikarskiej karierze 12 mundiali. Pierwsze MŚ zaliczył w 1978 roku, jeszcze jako komentator radiowy. Od finałów Euro' 84 wielkie turnieje obsługuje już nieprzerwanie na antenie Telewizji Polskiej.
W maju tego roku skończył 74 lata. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie wyklucza wyprawy na kolejne finały MŚ. Te już w przyszłym roku na stadionach USA, Meksyku i Kanady.













