Syn Nawrockiego idzie w ślady taty, ogłosił decyzję. Lewandowski nie pomógł
Swego czasu Karol Nawrocki stanął przed publicznym wyborem między Barceloną a Realem Madryt. Postawił na sympatię do "Królewskich". Teraz w jego ślady idzie starszy syn. Dostał takie samo pytanie jak tata i zawyrokował podobnie. Ostatecznie w obu przypadkach nie pomógł nawet Robert Lewandowski. To nie wszystko.

"Te emocje związane z tym, że mój tato jest prezydentem, są trudne. I nie dlatego, że coś zmieniło się w naszej rodzinie czy w naszej relacji albo kontaktach, tylko dla mnie to jest tata. I to jest ta różnica. Dla innych to jest prezydent, a dla mnie i mojego rodzeństwa jest to tata" - w taki sposób Daniel Nawrocki odpowiedział na pytanie Szalonego Reportera, jak to jest być synem głowy państwa.
Nie ma jednak co ukrywać - jego życie zmieniło się. Popularność wykorzystuje, tworząc i publikując własne vlogi. Poza tym włączył się też w nowy projekt internetowy. 1 lipca wystartował kanał Pasmo z jego udziałem. Tym samym syn prezydenta, podobnie jak tata, wystawia się na mocniejszy publiczny osąd.
Tak Daniel Nawrocki promuje swój nowy projekt. Sportowy wątek
W mediach społecznościowych pojawił się filmik promujący nowy kanał Pasmo. W nagraniu Daniel Nawrocki odpowiadał na pytania, a jedno z nich dotyczyło tego, czy woli Barcelonę czy Real Madryt. Ogłosił decyzję.
"Barcelon..." - rozpoczął i momentalnie wycofał się z tych słów. "Nie, Boże, Boże! Real Madryt" - poprawił się.
Tym samym idzie w ślady taty, który w podobnej zabawie dokonał dokładnie takiej samej selekcji. O wybór między Barcą a Realem poprosił go swego czasu Krzysztof Stanowski. "Jestem za 'Królewskimi'. Ale Barcelona potrafi grać w piłkę" - odpowiedział wówczas prezydent.
Zaznaczył od razu, że choć względem Barcelony "nie czuje" zupełnie sympatii, to mimo wszystko docenia "umiejętność poruszania się na arenie piłkarskiej".
W przekonaniu i jego i syna do kibicowania "Dumie Katalonii" nie pomógł nawet Robert Lewandowski, który przecież grał w Barcelonie przez cztery lata. I to z sukcesami. Zgarnął Trofeo Pichichi dla najlepszego strzelca La Ligi, zdobył też z drużyną trzy tytuły mistrza Hiszpanii, krajowy Superpuchar oraz Puchar Króla.
Przy Camp Nou nadal jest Wojciech Szczęsny, ale i on był "bezsilny". Można przypuszczać, że prezydent Karol Nawrocki i jego syn są po prostu fanami Realu Madryt już od lat i nic tego nie zmieni.
Michalczewski wyjawił, jaki jest syn prezydenta Nawrockiego
Klubowe sympatie to niejedyny sportowy aspekt łączący ojca i syna. Daniel, podobnie jak tata, lubi sport, a przede wszystkim boks. Kiedyś sam trenował w ringu, lecz to był - jak sam niegdyś określił - tylko "dodatek".
"Raz w tygodniu chodziłem z tatą na boks. Potem trenowałem koszykówkę" - opowiadał w telewizji wPolsce24, podpytywany o aktywność fizyczną.
Któryś odcinek swojego vloga poświęcił boksowi w Gdańsku. Jego gościem był wówczas jeden z bardziej rozpoznawalnych polskich pięściarzy, Dariusz Michalczewski. Po wszystkim "Tiger" krótko podzielił się wrażeniami.
Mogę tylko powiedzieć, że Daniel to fajny gość, rzeczowy. To była rozmowa o życiu. Zrobił na mnie dobre wrażenie, znał się na rzeczy i w tej rozmowie nie było żadnej 'spinki'
Spotkanie Michalczewskiego z synem obecnego już prezydenta mogło być małą niespodzianką. Wszak w kampanii wyborczej wsparł Rafała Trzaskowskiego, a w rozmowie z Interią Sport o Karolu Nawrockim wypowiadał się dość oględnie.
"Karol to bardzo sympatyczny chłopak, ale my nie znamy się bardzo dobrze. Widziałem go może z pięć razy. Nie jestem w tych sprawach fachowcem, zatem to tylko moje przypuszczenie, ale widzę duże zgrzyty, gdyby miał współdziałać z rządem. Idealnie by było, gdyby prezydent był neutralny, bo on sam w sobie nie jest od rządzenia i nie ma takich kompetencji" - mówił w zeszłym roku.
"Ja wiem bardzo dużo, ale tego ci nie powiem. Wszyscy znają przeszłość Karola. Ja na to wszystko patrzę przez palce, jednym uchem wpuszczam, a drugim wypuszczam, ale z tych wszystkich opowieści wynika, że ma trochę nagrabione" - podsumowywał.










