Stuhr niespodziewanie ogłasza. Spakował się i wyjechał z Polski. Oto powód
Kilka dni po świętach wielkanocnych Maciej Stuhr - ku zaskoczeniu niektórych - ogłosił, że spakował się, opuścił Polskę i obrał popularny wśród rodaków kierunek. Razem z synem poleciał do Katalonii, specjalnie na derbowy mecz Barcelony z Espanyolem. Niestety, na miejscu czekała ich niezbyt miła niespodzianka.

"Zdrowe, spokojne, rodzinne, przyjacielskie, smaczne" - takimi określeniami żona Macieja Stuhra, Katarzyna Błażejewska-Stuhr, opisała niedawno minione święta wielkanocne, publikując ujęcia rodziny przy zastawionym stole, a także spędzającej czas na wspólnych grach i spacerach.
Okazuje się, że zaledwie kilka dni później jej mąż oraz 10-letni syn Tadeusz spakowali swoje rzeczy, wsiedli na pokład samolotu i opuścili Polskę. Obrali zagraniczny kierunek, który cieszy się popularnością wśród rodaków, zwłaszcza, odkąd mamy tam swojego przedstawiciela i najbardziej rozpoznawalnego polskiego sportowca na świecie.
Oto kto przyleciał z Polski na mecz Barcelony. Lewandowski nie wybiegł na murawę
Maciej Stuhr oraz Tadeusz wylądowali w Barcelonie, do której przylecieli specjalnie na derbowy mecz "Dumy Katalonii" z Espanyolem. Na miejscu czekało ich świetne widowisko z licznymi golami. Drużyna Hansiego Flicka wygrała bowiem 4:1 po bramkach Ferrana Torresa (dwóch), Lamine'a Yamala oraz Marcusa Rashforda. "Z synkiem na Camp Nou! Wielka frajda! Lewy do boju" - napisał aktor, publikując zdjęcia prosto ze stadionu.
Niestety, czekała ich niemiła niespodzianka. Wywołany przez Stuhra Robert Lewandowski nie wyszedł w podstawowym składzie w ostatnim meczu, zresztą w ogóle nie pojawił się na boisku, choć był do dyspozycji trenera. Razem z drugim Polakiem, Wojciechem Szczęsnym, obserwował pojedynek z perspektywy ławki rezerwowych.
Zdaniem hiszpańskich dziennikarzy to nie jest to absolutnie oznaka utraty zaufania Flicka. Wręcz przeciwnie. Wedle ich wiedzy szkoleniowiec ma oszczędzać "Lewego" na rewanżowe spotkanie z Atletico Madryt i desygnuje go do pierwszej jedenastki (14 kwietnia, godzina 21.00). Pierwszy mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów FC Barcelona przegrała 0:2 i ma co odrabiać, jeśli chce pozostać w grze.
W tamtym pojedynku polski napastnik grał jedynie w pierwszej połowie. Na drugą już nie wyszedł, co - według katalońskiego "Sportu" - miało mu się nie spodobać. "Lewy" miał przekonanie, że jeszcze coś zdziała na boisku i pomoże drużynie, lecz nie było mu to dane.
Nie wiadomo także, czy będzie występował w barwach Barcy w następnym sezonie. Z ostatnim dniem czerwca kończy się jego kontrakt, a decyzja odnośnie do ewentualnego przedłużeniu umowy jeszcze nie zapadła. Mówi się, że Lewandowski ma na stole oferty z innych klubów. Niewykluczone, że przyjmie właśnie którąś z nich.












