Stan wrzenia w PKOl. Piesiewicz uderzył pięścią w stół. 7 dni dla ministra sportu
W ostatnich dniach jest ponownie głośno o Polskim Komitecie Olimpijskim. Ma to związek z problemami finansowymi głównego sponsora instytucji, a więc firmy Zondacrypto. Radosław Piesiewicz w rozmowie z RMF FM przekazał prośbę ministrowi sportu i turystyki Jakubowi Rutnickiemu. Dał mu 7 dni.

Firma Zondacrypto jest sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Kilka dni temu portal money.pl poinformował, że największa polska giełda kryptowalut ma problemy z płynnością finansową. To sprawiło, że m.in. nasi olimpijczycy nie otrzymali wszystkich obiecanych pieniędzy. - W chwili obecnej mówimy o kilkuset osobach poszkodowanych w sprawie Zondacrypto. Liczba ta stale rośnie, tak jak rośnie kwota szkody - przekazał w poniedziałek na konferencji prasowej rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach prok. Michał Binkiewicz. W piątek szacowano ją na 350 mln zł.
W czwartek (23 kwietnia) prezes PKOl, Radosław Piesiewicz był gościem RMF FM. Dzień wcześniej w tym samym miejscu był minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki, który apelował do Piesiewicza. "Mam apel, panie Piesiewicz, panie Sasin. Może warto byłoby dzisiaj stanąć przed Centrum Olimpijskim imienia Jana Pawła II i zacząć demontować reklamę zonda, bo to dramat wizerunkowy" - mówił Rutnicki.
Piesiewicz wprost o Rutnickim. "Ma 7 dni"
Do tych słów odniósł się prezes PKOl, który poczuł się urażony wieloma słowami ministra sportu.
Mam taką prośbę do ministra Rutnickiego, żeby mnie po pierwsze przeprosił w ciągu 7 dni za to, co powiedział u pana. Inaczej będzie kolejnym ministrem, z którym spotkam się w sądzie. Po raz kolejny udowodnię i wygram
- Jeśli ktoś mówi, że ja jestem złodziejem, a więc człowiek, który wypłacił największe nagrody w historii. Pan minister, który wypłacił Kacprowi Tomasiakowi niecałe 112 tysięcy złotych nagrody i to bez stypednium, bo to mu się należy. I to z naszych pieniędzy podatników - dodał.
Piesiewicz podkreślił, że zachowanie Rutnickiego "to jest obrażanie drugiego człowieka i godzi w dobre imię ministra konstytucyjnego". - Nie powinien się tak zachowywać, to jest przerażające. Jeżeli pan minister Rutnicki nie przeprosi mnie to trafi sprawa do sądu - zaznaczył ponownie.











