Spanikowany Rzeźniczak zdobył się na wyznanie. Był na badaniach swojej córki
Jakub Rzeźniczak całkowicie poświęcił się życiu rodzinnemu. Najwięcej miejsca w jego mediach społecznościowych zajmują teraz żona Paulina i córka Antosia. Piłkarz jest maksymalnie skupiony na ich dobrostanie, a ostatnio zabrał swoją córkę na badania. Postanowił podzielić się swoimi przeżyciami w social mediach. Okazało się, że to wyjście kosztowało go bardzo wiele.

Rzeźniczak przez długi czas nie potrafił sobie ułożyć życia. Owocem jednego z jego związków jest córka, która nie ma z nim kontaktu, w drugim, z modelką Magdaleną Stępień, oczekiwał narodzin syna, który okazał się ciężko chory i zmarł po skomplikowanym leczeniu. Właśnie te wspomnienia ożywiły się w głowie piłkarza podczas badań małej Antosi.
Jakub Rzeźniczak zdobył się na wyznanie
Magdalena Stępień była w ciąży, kiedy jej dotychczasowy partner, Jakub Rzeźniczak, zaczął spotykać się ze swoją obecną żoną, Pauliną. Niedługo później na świat przyszedł Oliwier. Zdiagnozowano u niego bardzo rzadki nowotwór wątroby. Chłopiec pojechał na eksperymentalne leczenie do Izraela, gdzie zmarł - żył jedynie nieco ponad rok. O leczeniu w takiej formie zdecydowała Stępień, która pozostawała w otwartym konflikcie ze swoim byłym partnerem.
Wspomnienia dotyczące choroby syna nawiedzały jednak wciąż Rzeźniczaka. Nic dziwnego, że kiedy przyszedł czas rutynowych badań jego córki, Antosi, piłkarz był bardzo poddenerwowany, a nawet spanikowany, jak sam opisywał w mediach społecznościowych.
Jakub Rzeźniczak opowiedział o swoich emocjach
"Mój najdzielniejszy pacjent. Dziś byliśmy na kontrolnych badaniach krwi" - zaczął swój wpis Rzeźniczak. "Miałem wam troszkę o tym nagrać, ale tak ciężko mi się o tym mówi i słowa wypowiadane wywołują u mnie wewnętrzną panikę. Tak miałem też dzisiaj rano. Ścisk w żołądku, ucisk w klatce, łzy, które same zaczęły płynąć. A to tylko kontrolne badanie. Chciałbym kiedyś poczuć spokój, jeśli o to chodzi. Czy tak kiedyś będzie? Zobaczymy" - stwierdził.
Wydaje się, że mała Antosia jest zupełnie zdrowa, ale trudne uczucia zostaną ze sportowcem jeszcze na długi czas. Obawa o zdrowie i życie dziecka po tym, co wydarzyło się już w jego życiu, wydaje się niezwykle bliska i bardziej realna niż w wielu innych przypadkach.












