Sławomir Peszko wprost o nieudanej inwestycji. Stracił na tym pół miliona
Sławomir Peszko przez lata swojej kariery stał się jednym z najbardziej charakterystycznych polskich piłkarzy. Były reprezentant Polski lata gry w piłkę starał się łączyć z inwestowaniem i pomnażaniem swojego majątku. W rozmowie z "Dużym w Maluchu" opowiedział o jednej z takich historii, która nie zakończyła się happy endem. Peszko miał zainwestować w nowy biznes pół miliona złotych.

Sławomir Peszko przez lata był jednym z charakterystycznych reprezentantów Polski. W narodowych barwach skrzydłowy wystąpił łącznie 44 razy, reprezentując nasz kraj podczas Euro 2016 i mistrzostw świata 2018.
W karierze klubowej na szerokie wody wypłynął w Lechu Poznań, gdzie tworzył duet m.in. z Robertem Lewandowskim. W ślad za swoim przyjacielem również wyjechał do Bundesligi, gdzie reprezentował barwy tamtejszej Kolonii. Po epizodzie w Niemczech, przeplatanym wypożyczeniem do Wolverhampton, Peszko postanowił wrócić do ojczyzny. Przez lata był związany z Lechią Gdańsk, a ostatecznie wylądował w Krakowie, gdzie związał się z Wieczystą.
Do klubu z Krakowa trafił wtedy, gdy ten występował jeszcze na poziomie klasy okręgowej. Jako piłkarz dotarł z Wieczystą do poziomu III ligi, gdy z powodów zdrowotnych zdecydował się zakończyć karierę. Współpraca z Wieczystą jednak ciągle trwała - Peszko jako trener awansował do II ligi, a aktualnie pełni funkcję wiceprezesa ds. sportowych.
Nieudany biznes Sławomira Peszki. Zainwestował duże pieniądze, wtopa była błyskawiczna
Peszko już w trakcie kariery sportowej starał się zabezpieczyć finansowo, biorąc udział w wielu inwestycjach. Jak sam opowiadał w "Dużym w Maluchu", w jego posiadaniu jest kilka mieszkań w Warszawie, które przeznaczył jako najem krótkoterminowy, głównie dla turystów.
Lata później dość nieoczekiwanie wszedł do świata freakfightów, stając się jednym z głównych ambasadorów federacji Clout MMA. Dodatkowo były piłkarz otworzył również akademię piłkarską oraz restaurację w Sopocie, w której serwowano wódkę sygnowaną jego nazwiskiem.
Jednak nie każdy biznes, w którym udział miał Sławomir Peszko, okazywał się sukcesem. W jeden z nich reprezentant Polski włożył duże pieniądze chcąc już wcześniej zaistnieć w branży alkoholowej. Szerzej o tym "Peszkin" opowiadał we wspomnianym już programie "Duży w Maluchu".
- W piwo chciałem zainwestować. Z moim byłym menadżerem zainwestowaliśmy po pół miliona, tak na szybko, że w maju kupimy piwo z Niemiec. Nazywało się Frankfurter, było bardzo dobre - opowiadał Peszko.
Pomysł na szybki biznes równie szybko okazał się wielkim niewypałem. - Mieliśmy sprowadzić do Polski parę tirów i sprzedać. Przychodzi to piwo końcem maja, gdzie już jest bardzo gorąco. Patrzę na datę ważności, a tam początek września. Czyli masz dwa miesiące na sprzedanie. Nie no, bez szans, ani piwa, ani pieniędzy - podsumował Peszko jedną ze swoich porażek w świecie biznesu.
Zobacz również:













