Semirunnij wystąpił publicznie, nagle stało się to. Lang ruszył w jego kierunku
W sobotę wieczorem doszło do gali Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Na niej doszło do pewnego rodzaju podsumowania niedawnych zimowych igrzysk olimpijskich oraz wręczenia nagród w ręce sportowców, którzy zajęli miejsca od ósmego w górę. Wśród nich nie mogło zabraknąć Władimira Semirunnija, czyli srebrnego medalisty w łyżwiarstwie szybkim na 10000 metrów. Poza nagrodami pieniężnymi otrzymał również... rower. I to z rąk Czesława Langa.

Już jakiś czas temu zakończyły się zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie oraz Cortinie d'Ampezzo. Na nich polscy sportowcy wywalczyli cztery medale - trzy za sprawą skoczków narciarskich i jeden w łyżwiarstwie szybkim. Tam doskonale spisał się Władimir Semirunnij, który w rywalizacji panczenistów na 10000 metrów zdobył srebro.
Jego sukces poniósł się szerokim echem, a także oznaczał spore nagrody ze strony Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz sponsorów. Do ich oficjalnego przekazania doszło w sobotę 11 kwietnia na specjalnie zorganizowanej gali PKOl-u. W jej trakcie na scenie pojawili się wszyscy zawodnicy, którzy zajęli we Włoszech miejsca od ósmego w górę.
Nie zabrakło oczywiście Semirunnija, czyli polskiego zawodnika rosyjskiego pochodzenia. Ten został wyczytany, jako jeden z ostatnich, a na scenie został uhonorowany nagrodami w wysokości ponad 600 tysięcy złotych. W końcu sam komitet zapewniał 400 tys. zł w gotówce oraz 200 tys. zł w tokenach. Do tego doszły nagrody od wspomnianych już sponsorów.
Co ciekawe, z nieoczekiwanym prezentem ruszył do niego także Czesław Lang. Wszystko zostało dokładnie nagrane.
Lang wręczył prezent. Potem takie słowa. "Nie będę go zabierać"
70-latek wręczył panczeniście rower szosowy światowej klasy. Tym samym dotrzymał słowa danego jakiś czas temu, że da Polakowi popularną "kolarkę". I to taką, na jakiej jeździ Tadej Pogacar, obecnie jeden z najlepszych kolarzy na świecie. Sprzęt tej klasy może kosztować nawet kilkanaście tysięcy złotych.
Do tego Lang dodał, że nie będzie zabierać 23-latka z łyżew, lecz gdy tylko będzie miał ochotę na rower, to będzie miał go pod ręką, by udać się na trening czy też zwykłą przejażdżkę.
- Dałem słowo i go dotrzymałem. To było bardzo spontaniczne. Zobaczyłem Władka, jego warunki fizyczne i mówię: Kurcze, on może być jak Tadej Pogaczar, najlepszy kolarz świata. Nie będę go zabierać z łyżew, ale jakby przyszła mu chęć wsiąść na rower to postanowiłem mu go wręczyć - powiedział.














