Semirunnij uciął spekulacje dot. swojego związku. Jest inaczej niż myślano
Władimir Semirunnij na igrzyskach spełnił swoje marzenia i zdobył swój pierwszy medal olimpijski. Był to, jak dotąd, jego największy sukces w polskich barwach i największy sukces sportowy w ogóle. Nic dziwnego, że szybko stał się rozchwytywany w mediach. W czasie jego przygody towarzyszy mu niemal na każdym kroku jego ukochana, Klaudia. W wywiadzie dla Polsatu Semirunnij ujawnił, co naprawdę ich łączy. Uciął tym samym wszelkie spekulacje.

Po igrzyskach olimpijskich Semirunnij się nie zatrzymywał i zdobył również pierwszy dla polski w historii medal w mistrzostwach świata w wieloboju, które odbyły się na początku marca w holenderskim Heerenveen. Dla Polski to kolejny przełom w kontekście łyżwiarstwa szybkiego.
Władimir Semirunnij ma ukochaną
"Teraz wszyscy chyba zrozumieją, że serio jestem Polakiem. Wiem, że nie urodziłem się tu, ale naprawdę trzy lata przygotowuję się z polską drużyną, z polskim trenerem. Można powiedzieć, że mam już polską mentalność. Mam polską dziewczynę. Naprawdę, czuję się tutaj jak w domu" - mówił po zdobyciu srebrnego medalu igrzysk olimpijskich Władimir Semirunnij w rozmowie z Polsatem.
On i jego ukochana, Klaudia, są ze sobą od kilku miesięcy. Na pierwszą randkę poszli do jednej z restauracji w Tomaszowie Mazowieckim i natychmiast złapali wspólny język. Od tego czasu towarzyszą sobie w ważnych chwilach. Klaudia pojechała zresztą za sportowcem do Włoch, by na własne oczy obserwować jego zmagania.
"Każdy, kto go zna, może powiedzieć, że jest dobrym człowiekiem. Bije od niego dobroć. Mimo sukcesów i trudności, jest bezinteresowny, bardzo pomocny i po prostu jest dobrym człowiekiem. I to chyba jest najlepsze w tym wszystkim" - opowiadała otwarcie o ukochanym dla Polsatu Klaudia. Po ponad miesiącu od tych wydarzeń postanowiono dowiedzieć się, jaki jest obecnie status ich związku.
Władimir Semirunnij zapytany o ukochaną. Uciął spekulacje
W ostatniej rozmowie dla Polsatu Sport, Władimir Semirunnij mówił o tym, za co pokochał polską kuchnię. Okazało się, że u swojej "teściowej", jak ją nazwał, zajadał się barszczem z uszkami i to właśnie barszcz stał się jego ulubioną zupą. Temat "teściowej" postanowił jednak podjąć prowadzący rozmowę Marcin Lepa.
"To już jest tak, że Klaudia jest oficjalnie narzeczoną?" - zapytał Lepa, ciekawy sformułowania użytego przez swojego rozmówcę. Semirunnij poczuł się nieco zbity z tropu. Dziennikarz tłumaczył, że "teściowa" to "mama żony". Zawodnik zaczął mówić, że w poprzednich medialnych wizytach używał bez skrępowania tego wyrażenia i nie pomyślał o tym, jakie ma implikacje.
"Mama Klaudii" - postanowił się poprawić, jednocześnie dając do zrozumienia, jak wygląda aktualny status jego związku. Póki co para ma jeszcze czas, by poznać się i przeżyć ze sobą chwile na dobre i na złe. Na pierścionki i myślenie o ślubie przyjdzie jeszcze czas. Widać jednak, że w domu swojej ukochanej Semirunnij już czuje się swobodnie.












