Semirunnij ogłosił przed wszystkimi. Tego chce po oddaniu medalu
Władimir Semirunnij pojawił się w środku nocy na streamie Łatwoganga i nie tylko dał sobie zgolić głowę w ramach akcji, ale oddał również na licytację zdobyty przez siebie w tym roku srebrny medal olimpijski z Włoch. Podczas gali "Herosi" postanowił zaapelować do uczestników w tej sprawie. Jak sam powiedział, liczy teraz na pobicie rekordu.

Decyzja Semirunnija wywołała sporą pozytywną reakcję w całej Polsce. Sportowiec w wywiadzie z Arturem Gacem opowiedział później, jak w ogóle doszło do tego, że przekazał medal na aukcję i co go do tego pchnęło. "Zawsze trzeba być gotowym do pomocy. Zwłaszcza w takich przypadkach i tego typu akcje pokazują kto jakim jest człowiekiem" - tłumaczył.
Władimir Semirunnij na gali plebiscytu "Herosi"
Semirunnij otrzymał podczas organizowanej przez WP Sportowe Fakty gali "Herosi" nagrodę specjalną. Z wyróżnienia ogromnie się cieszył, czemu dał wyraz w mediach społecznościowych i nie tylko.
"Dziękuję bardzo za nagrodę specjalną plebiscytu Herosi - za niezłomną postawę i wytrwałe dążenie do celu. Wiele to dla mnie znaczy i z pewnością będę kontynuował moje działania! Mam nadzieję, do zobaczenia podczas kolejnej edycji" - napisał panczenista. Podczas swojej przemowy postanowił zaapelować do obecnych na gali sportowców i dziennikarzy.
Władimir Semirunnij z apelem
"Dwa dni temu na akcji Łatwoganga straciłem nie tylko włosy (...) Przekazałem swój medal na licytację i chciałbym bardzo liczyć na państwa, żeby w ogóle to też był rekord, żeby zlicytować ten medal. I liczę na was, żeby to wszystko poszło na chore dzieci" - powiedział w swoim przemówieniu Semirunnij.
W mediach społecznościowych zaś dodał, że wkrótce zostaną ujawnione szczegóły licytacji. Zbiórka Łatwoganga wciąż trwa. Na samym streamie udało się zebrać 250 mln zł, ale kolejni benefaktorzy wpłacają pieniądze na fundację Cancer Fighters i końca dobroczynności nie widać.













