Semirunnij oddał medal. Kulisy wyszły na jaw. "3 w nocy". Aż się zdziwił
Władimir Semirunnij to jedna z osób ze świata sportu, które wsparły ostatnią akcję charytatywną Łatwoganga, zbierającego środki na fundację Cancer Fighters za pośrednictwem relacji na żywo. Nasz wicemistrz olimpijski był jednym z jego gości, a podczas wizyty w mieszkaniu znanego twórcy zdecydował się na wyjątkowy gest, oddając na licytację swój medal. Kulisy jego przyjazdu do miejsca, w którego stronę spoglądała cała Polska, przedstawił Sylwester Wardęga.

To akcja, którą w ostatnich dniach żyła Polska. I która ma nie mieć końca wraz z niedzielnym zamknięciem transmisji na żywo przez Łatwoganga. Przy jej finale towarzyszył mu Bedoes 2115. To właśnie znany raper zapoczątkował całe dzieło, nagrywając utwór "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)".
Potem znany twórca wziął sprawy w swoje ręce, otwierając zbiórkę, która przerodziła się w ogólnokrajową akcję niesienia dobra. Dołączyły do niej osobistości znane z aktywności w sieci, gwiazdy showbiznesu, a także sportowcy, pojawiając się przed kamerą w kawalerce Łatwoganga - lub łącząc się z uczestnikami transmisji telefonicznie - i uczestnicząc w różnorakich wyzwaniach. Wielu z nich postanowiło przekazać także drogocenne podarki na aukcje.
Ze wsparciem dla chorych dzieci ruszyli między innymi Jakub Błaszczykowski, Jan Bednarek, Iga Świątek, Jan Błachowicz, Aleksandra Mirosław, Artur Szpilka, Arkadiusz Wrzosek, Sławomir Peszko, Wojciech Szczęsny czy Robert i Anna Lewandowscy, którzy wpłacili na szczytny cel milion złotych.
Władimir Semirunnij oddał medal na aukcję. Wardęga ujawnia kulisy
W tym gronie znalazł się także Władimir Semirunnij, który zdobył się na wielkoduszny gest, ofiarując na licytację swój srebrny medal olimpijski, wywalczony podczas tegorocznych igrzysk.
Może ostatnio oglądaliście te problemy z Zondacrypto i za dużo pieniędzy nie mam, ale chciałbym oddać jedną część od siebie na licytację, a mianowicie swój medal olimpijski. To wszystko, co mogę
Kulisy jego wizyty w mieszkaniu Łatwoganga przedstawił na platformie YouTube popularny twórca Sylwester Wardęga. Okazuje się, że inni goście obecni na miejscu, w tym on sam, wcale nie poznali naszego medalisty. A przy okazji uznał podarek pochodzący od reprezentanta Polski za jedną z najbardziej atrakcyjnych rzeczy, jaką będzie można wylicytować, wspierając najmłodszych, walczących z nowotworami.
- Co jest w ogóle najciekawszego w tych aukcjach? Takiego turbociekawego? No jest ten medal olimpijski - stwierdził Sylwester Wardęga. Następnie opowiadając o wizycie Władimira Semirunnija.
To też niesamowite. Jakaś 4 w nocy albo 3. Stoi jakiś gościu. I chyba ja zapytałem: "Co ty tam masz? Co chcesz nam opowiedzieć?". A on mówi: "No ja jestem wicemistrzem olimpijskim. I mam medal olimpijski". A ja mówię: "Okej".
I opowiadając o atmosferze panującej w mieszkaniu Łatwoganga, dodał: - To były takie randomowe sytuacje. Trzecia w nocy i wicemistrz olimpijski przychodzi. Śmiesznie, śmiesznie tam było bardzo. Ja się mega dobrze bawiłem (...) To było takie zastępcze życie. Dla mnie "dziadka z lasu", który mało ludzi widzi takie rzeczy to jest niesamowita frajda.
Sam Władimir Semirunnij opowiedział Interii, jak dowiedział się o całej akcji. Jak się okazuje, spora w tym zasługa jego dziewczyny Klaudii.
- Ostatni tydzień też miałem bardzo aktywny, nie miałem za wiele wolnego czasu, ale Klaudia mi podpowiedziała, że trwa taka akcja i może chciałbym dać coś od siebie, na przykład koszulkę. Powiedziałem, że pomyślę, jak to najlepiej zrobić. Osoba, która pomaga mi z mediami, czyli Paweł Skraba też mnie w to wszystko podłączył i dało się załatwić, bym tam na miejsce przyjechał. Na początku w ogóle nie wiedziałem, czy z tym zdążę, bo zaczęliśmy o tym myśleć w czwartek i piątek. Też dziękuję całej ekipie Łatwoganga, że znalazła dla mnie czas o 3 w nocy. Fajnie, że dali taką możliwość, abym osobiście przyjechał - wyjawił nasz wicemistrz olimpijski.














