Saleta wprost o freak fightach. Nie gryzł się w język
Przemysław Saleta wielokrotnie w dość krytyczny sposób wypowiadał się na temat popularnych freak fightów, zarzucając wydarzeniom tego typu szkodliwy wpływ na młodzież. Kilka dni temu legenda polskiego boksu ponownie zabrała głos w sprawie, a z jej ust padła naprawdę konkretna opinia. - Wszystko poszło trochę w złym kierunku - wskazuje 58-latek.

Przemysław Saleta to niekwestionowana legenda polskiego boksu. 58-latek przez lata zachwycał fanów swoimi ciosami w ringu, do którego wchodził aż 52 razy, notując przy tym 44 zwycięstwa - w tym 22 przez nokaut - i jedynie osiem porażek.
Mężczyzna zakończył swoją karierę we wrześniu 2015 r., a kilka lat później regularnie zaczęły spływać do niego propozycje wznowienia jej we freak fightach. Saleta od początku wykazuje jednak niechęć względem walk na galach dla celebrytów. - Mnie nigdy nie ciągnęło w tę stronę, ale telefonów było nawet sporo. Nigdy nawet nie przechodziłem do etapu rozmawiania o pieniądzach. To nie jest kwestia kasy tylko zasad - mówił w 2023 r. w rozmowie z serwisem "FanSportu.pl".
58-latkowi zdarzyło się również krytykować innego znanego boksera, Tomasza Adamka, za to, że podjął decyzję o dołączeniu do FAME MMA. - Moim zdaniem obciach. [...] Moim zdaniem decyzja Tomka o tym, żeby walczyć we freak fightach. [...] W moich oczach jego ocena kariery jest gorsza niż przed tą decyzją - wskazywał podczas rozmowy z Łukaszem "Jurasem" Jurkowskim w 2025 r.
Głośno o słowach Salety. Legenda boksu wprost o freak fightach
Saleta kilka dni temu znów postanowił zabrać głos w sprawie freak fightów. W niedzielę, 15 marca, legenda polskiego boksu udzieliła wywiadu dla serwisu "Rybnik.com.pl", a z jej ust padła jasna deklaracja na temat miejsca, w którym znalazły się obecnie sporty walki. Wszystko miały zmienić właśnie gale dla celebrytów.
- Świat się zmienia, zmieniają się również sporty walki i podejście do sportu. Ja mam raczej oldschoolowe, trochę staroświeckie spojrzenie na sport. Uważam, że sport ma dużą rolę wychowawczą i powinien ją pełnić. Freak fighty tego raczej nie robią i z mojego punktu widzenia wszystko poszło trochę w złym kierunku. Ale rzeczywistość jest taka, jaka jest - rozpoczął.
Następnie bokser zdradził, że przez długi okres starał się wierzyć w prosportowy charakter freak fightowych wydarzeń. Realia szybko miały jednak zweryfikować jego nadzieje, wskazując, że efekt jest całkowicie odwrotny od zamierzonego. Zdaniem boksera wspomniane gale wcale nie zachęcają ludzi do sportu, a wręcz przeciwnie - przeciągają profesjonalnych sportowców na tę bardziej amatorską stronę sportów walki.
- Przez długi czas miałem nadzieję, że młodzi ludzie, którzy oglądają freak fighty, później przełączą telewizor na normalny boks, kickboxing czy MMA. Niestety raczej tak się nie dzieje. Częściej jest odwrotnie - zawodnicy z boksu czy MMA trafiają do freak fightów - dodał.
Warto odnotować, że największa organizacja freak fightowa w Polsce - FAME MMA - od pewnego czasu zmienia swoją strategię dotyczącą charakteru wydarzeń. Na jej galach pojawia się coraz więcej sportowych zestawień, a poziom jej zawodników także szybuje w górę. Najlepszym przykładem jest Adam Josef, który w 2024 r. walczył z Kamilem Mataczyńskim na gali FAME MMA 23, a rok później zadebiutował w KSW w starciu z innym freak fighterem, Piotrem Liskiem.













