Przyćmił wielki gest Szczęsnego. Polacy nie puścili mu tego płazem
Od 17 do 26 kwietnia cała Polska żyła historyczną akcją charytatywną Piotra Hancke, znanego jako "Łatwogang". Przez 9 kolejnych dni zbierał on środki, które przeznaczone będą na wsparcie fundacji "Cancer Fighters". W akcję włączyła się masa celebrytów, influencerów oraz sportowców. Wśród nich był m.in Wojciech Szczęsny, który swoimi działaniami nadał całości wymiar międzynarodowy. Jego gest został jednak przyćmiony przez wpadkę, jaka przydarzyła się popularnemu dziennikarzowi sportowemu.

Ciężko znaleźć Polaka, który w ostatnich dniach choć raz nie usłyszał popularnej ksywy "Łatwogang". Piotr Hancke, bo tak jej posiadacz ma na imię, dokonał bowiem czegoś, co dalece wykracza poza wszelkie możliwe wyobrażenia.
Po wysłuchaniu piosenki "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)", autorstwa Borysa "Bedoes 2115" Przybylskiego, Mai Mecan oraz fundacji "Cancer Fighters", postanowił on rozpocząć akcję charytatywną. Na swoim youtubowym kanale odpalił transmisję na żywo, która trwała nieprzerwanie przez 9 kolejnych dni. W tym czasie influencer zbierał środki pieniężne na wsparcie przytoczonej wyżej fundacji, walczącej z chorobami nowotworowymi dzieci i młodzieży.
Wydarzenie to cieszyło się niespotykaną wręcz popularnością. W kawalerce Garkowskiego zaczęli tłumnie gromadzić się polscy celebryci, influencerzy oraz czołowi sportowcy. Nie zabrakło gestów wsparcia ze strony między innymi: Roberta Lewandowskiego, Jana Urbana, Władimira Semirunnija czy Jana Błachowicza. Ostatecznie udało się uzbierać zawrotną kwotę ponad 250 milionów złotych, co ze względu na licytacje różnych przedmiotów kolekcjonerskich, wciąż nie stanowi "sufitu" całej akcji.
Burza po wpisie znanego dziennikarza. Polacy mieli prawo się zdenerwować
Inicjatywę wsparł także Wojciech Szczęsny, który w jej trakcie złożył kilka poważnych deklaracji. Jedną z nich było namówienie swojego klubowego kolegi - Lamine Yamala - do nagrania wspólnego wideo, promującego opisywaną akcję charytatywną. Sztuka ta udała się Szczęsnemu, co naturalnie wprawiło Polaków w niemały zachwyt.
Chwilę później zachwyty te przerodziły się w spory niesmak. Wywołał go jednak nie Szczęsny, a jeden z najbardziej znanych dziennikarzy sportowych - Fabrizio Romano. Udostępnił on bowiem nagranie polskiego golkipera, lecz zamiast oryginalnie użytej piosenki "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)", postanowił on podłożyć w tle jedną z popularnych piosenek rapera Drake'a.
To oczywiście nie spodobało się Polakom, którzy z zapartym tchem śledzili każdy aspekt charytatywnego wydarzenia. W komentarzach pod postem zaczęli oni tłumaczyć włoskiemu dziennikarzowi kontekst całej sytuacji.
"Zła piosenka Fabrizio" - pisał jeden z internautów.
"To wideo jest naprawdę ważne w Polsce, dlaczego dałeś piosenkę Drake'a? Tik tok Wojtka jest wsparciem dla akcji charytatywnej, która pomaga dzieciom w walce z rakiem... może podasz informację na ten temat skoro opublikowałeś ten film?" - wtórował inny komentujący.
"Wymiana piosenki o raku na Drake'a to nieśmieszny żart" - podsumował inny użytkownik.
Ostatecznie Fabrizio Romano zdecydował się podjąć interwencję, usuwając wideo , które było częścią większej publikacji. Ciężko jednak będzie pozbyć się niesmaku, który na pewno pozostanie w myślach wielu polskich kibiców na długi czas.












