Przez lata mieszkał w Rosji. Tak teraz mówi o Rosjanach. Jednoznaczny osąd
Spora część kariery sportowej Łukasza Kadziewicza była związana z Rosją, gdzie reprezentował barwy dwóch klubów. W temacie agresji zbrojnej tego kraju na terytorium Ukrainy od początku miał zdecydowany osąd. W podcaście "Ofensywni" wicemistrz świata wprost opowiedział, jak aktualnie wyglądają jego relacje z ludźmi, których poznał przez lata mieszkania w Rosji. Decyzja, którą podjął, była jednostronna.

Szczyt kariery Łukasza Kadziewicza przypadł na moment dynamicznego rozwoju polskiej siatkówki. Urodzony w Dobrym Mieście zawodnik był istotną częścią srebrnej drużyny Raula Lozano, która w 2006 roku w Japonii uległa w finale jedynie Brazylijczykom. Był to jego jedyny krążek wywalczony w narodowych barwach. Środkowy reprezentował nasz kraj również na igrzyskach olimpijskich w 2004 i 2008 roku, zakończonych na piątej lokacie.
Mierzący 206 centymetrów środkowy karierę zaczynał w rodzinnym Olsztynie. Prócz lat gry w PlusLidze Kadziewicz zasłużył sobie na miano obieżyświata. Polak występował m.in. we Włoszech, Białorusi oraz Katarze. Istotną częścią jego kariery były aż trzy wyjazdy do Rosji. Kadziewicz reprezentował barwy Gazpromu Surgut oraz Łokomotiwu Biełgorod.
Kadziewicz ostateczne rozstanie z grą w siatkówkę ogłosił w kwietniu 2015 roku. Niedługo potem dołączył do Polsatu Sport, gdzie pracował jako komentator i ekspert przy meczach siatkówki. W kolejnych latach jego kariera medialna się rozwijała - aktualnie byłego siatkarza można zobaczyć w programach "Przeglądu Sportowego Onetu" oraz w emitowanym w TVP "Pytaniu na Śniadanie", gdzie jest jednym z prowadzących.
Łukasz Kadziewicz nie zostawia wątpliwości. Tak zareagował po ataku Rosji na Ukrainę
Kadziewicz przez lata obecności w przestrzeni medialnej dał się poznać z wyrazistych poglądów, które nierzadko były odbierane przez niektórych jako kontrowersje. Nie inaczej było w momencie rozpoczęcia inwazji zbrojnej rosyjskiej armii na terytorium Ukrainy. Były siatkarz jednoznacznie opowiedział się po jednej ze stron.
- Nie modlę się, bo nie wierzę. Budzę się rano i liczę na to, że jak o 5 czy 5 rano odpalę znowu Onet to usłyszę, że jest zawieszenie broni, że przestali strzelać, bombardować - wypowiedział się Kadziewicz w jednym z programów "Onetu".
Do tematu wojny za naszą wschodnią granicą wrócono przy okazji ostatniej wizyty Kadziewicza w podcaście "Ofensywni" prowadzonym przez dziennikarzy "Przeglądu Sportowego Onetu" Łukasza Olkowicza oraz Piotra Wołosika. Były reprezentant Polski po raz kolejny przedstawił swój osąd w związku z działaniami zbrojnymi Rosjan na Ukrainie.
- Ja się nie zgadzam, we mnie nie ma zgody na wojnę, na mordowanie, na przemoc. Nie ma zgody na to, że jeden z drugim wybrany przez naród czy przez jakieś swoje szwindle decyduje o tym, że armia wkracza do niepodległego kraju. Nie ma we mnie wewnętrznej zgody, nie jest to żaden manifest polityczny - odrzekł Kadziewicz.
Odniesiono się również do lat gry Kadziewicza w Rosji oraz o licznych znajomościach, które z tego okresu Polakowi pozostały. Wicemistrz świata nie pozostawił złudzeń stwierdzając, że trwający konflikt zbrojny odcisnął piętno na jego prywatnym życiu.
- W momencie kiedy Rosja najechała na Ukrainę, rozumiejąc ogromne cierpienie tych ludzi, po prostu zerwałem kontakt z kolegami ze wschodu. Obserwowałem też co się działo na Białorusi, gdzie wielu moim kolegów miało opozycyjne problemy i była, albo chciała być w tej opozycji. Gdzieś z tym wschodem się rozszedłem - jasno określił się Kadziewicz.
Zobacz również:













