Prześladował mistrzynię świata. Wyrok sądu nie mógł być inny
Frida Karlsson, jedna z najlepszych biegaczek narciarskich, miała trudny sezon, ponieważ padła ofiarą stalkera. 65-latek przez wiele miesięcy śledził ją, wysyłając setki wiadomości i wykonując telefony. Sprawa finalnie trafiła do sądu, który w środę 9 kwietnia wydał wyrok. Na mężczyznę nałożono wyrok w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 40 tys. koron szwedzkich.

Frida Karlsson uznawana jest za jedną z najlepszych biegaczek narciarskich rywalizujących obecnie na arenie międzynarodowej. Szwedka na za sobą jednak słodko gorzki sezon. Choć w Pucharze Świata i innych ważnych imprezach radziła sobie nienagannie, miała ogromne problemy z życiu prywatnym. Trzykrotna mistrzyni świata padła bowiem ofiarą 65-letniego stalkera, który przez wiele miesięcy nie dawał jej spokoju.
Stalker Fridy Karlsson usłyszał wyrok. Sąd był bezwzględny
Mężczyzna przez cały czas obserwował 25-letnią gwiazdę, bombardował ją wiadomościami i telefonami. Punktem kulminacyjnym okazało się zgrupowanie na Teneryfie biegaczek narciarskich, na które - jak się później okazało - 65-latek planował zawitać. Jego plany nie powiodły się jednak, gdyż nie zdążył na samolot. O swoim pechu stalker poinformował sportsmenkę, która zdecydowała się zgłosić sprawę na policję.
Policja błyskawicznie skonfrontowała się z mężczyzną, który uprzykrzał życie mistrzyni. Na jego telefonie znaleziono blisko 7300 zdjęć Fridy Karlsson, a także kilkaset wiadomości wysłanych do biegaczki narciarskiej. Podczas przesłuchania 65-latek miał powiedzieć funkcjonariuszom, że swoich działań nie nazwałby stalkingiem - był bowiem przekonany, że zakochał się w sportsmence z wzajemnością. "Czuję, że nie jestem dla nie obojętny, o czym świadczy, że napisała o mnie w mediach społecznościowych. To przecież wyraźnie świadczy o miłości" - tłumaczył wówczas.
Stalker otrzymał zakaz zbliżania się do Karlsson, nie zaakceptował on jednak swojego losu, a sprawa ostatecznie trafiła do Sądu Rejonowego Aangermanland. Ten w środę 9 kwietnia postanowił skazać 65-latka za bezprawne prześladowanie. Otrzymał on jednak wyrok w zawieszeniu. Ponadto mężczyzna musi zapłacić grzywnę w wysokości 40 tys. koron szwedzkich (około 15,5 tys. złotych). Sąd ustalił, że stalker "nie miał złych intencji" wobec sportsmenki, dlatego też uniknie od kary pozbawienia wolności.
Głos zabrał adwokat mężczyzny, który podkreślił, że jest zadowolony z wyroku. "Sukcesem obrony jest to, że więzienia nie będzie. Rozumiem, że Frida Karlsson czuje się nieswojo, ale to, że trafiłby do więzienia, byłoby zupełnie niepotrzebne. On nie skrzywdziłby nawet muchy" - stwierdził Thomas Bodstroem w rozmowie z Expressen. Mężczyzna nie zdradził jednak, czy jego klient będzie rozważał odwołanie się od wyroku.











