Bardzo głośno w ostatnich tygodniach było wokół Bartłomieja Kubkowskiego. W końcu ten po raz piąty w życiu zdecydował się spróbować przepłynąć Bałtyk. I w końcu mu się to udało. Po 55 godzinach spędzonych w wodzie bez przerwy i żadnego wspomagania pokonał 160 kilometrów w linii prostej i zameldował się na plaży w Pobierowie.
Jego osiągnięcie poniosło się szerokim echem, a w ramach swojej inicjatywy zebrał ponad 500 tysięcy złotych przeznaczonych na pomoc dla podopiecznych fundacji Cancer Fighters. Co ciekawe, Polak ustanowił tym samym nowy rekord najdłuższego przebytego dystansu płynąc bez przerwy, co również stanowi kolejny powód do ogromnych gratulacji.
Nie każdy ten rekord jednak uznaje, a wśród takowych ludzi znajduje się Matthieu Bonne. Belg specjalizuje się w rywalizacji ultradystansowej w pływaniu, a także w m.in. triathlonie. I w swoich mediach społecznościowych zapowiedział atak na rekord planując przepłynąć 161 kilometrów bez wspomagania na wodach otwartych (30 sierpnia we Włoszech). W kontrze do tego pojawiło się wiele komentarzy ze strony Polaków, którzy wypomnieli mu, że podobnym osiągnięciem może pochwalić się właśnie Kubkowski.
Bonne uważa jednak, że rekord ten jest nieważny, a wszystko ze względu na... piankę, w której płynął nasz rodak.
- Tak, to nieprawdopodobny wyczyn. Moje próby spełniają jednak oficjalne zasady pływania długodystansowego, czyli bez pianki. To zbiór zasad, według których próbuję pobić rekord świata - napisał.
Kubkowski tłumaczy ws. Bonnego. "Od razu prostuje"
W całym zamieszaniu w końcu pojawiła się odpowiedź Kubkowskiego. Ten na kanale "WarszawskiKoks" tłumaczy, że jego osiągnięcie jest "poza systemem", a kategorii takowych rekordów jest bardzo dużo. I zdradza, że jeśli chce się zrobić rekord najdłuższego dystansu przepłyniętego na morzu, to wybiera się cieplejsze wody, niż Bałtyk. Mimo to zdaniem Polaka pianka jest w pełni dozwolona przez federacje triathlonowe.
Ogólnie to nie jest żadna drama, bo on robi rekord najdłuższego dystansu przepłyniętego na morzu i tych kategorii jest dużo, tylko że ja robiłem wyzwanie, które jest trochę poza systemem. Ja od razu prostuje. On będzie starał się zrobić rekord na wodach otwartych - na morzach. I to jest 141 kilometrów
- Ja przepłynąłem teraz 160 kilometrów w linii prostej, ale tam wyszło ponad 170. Jeżeli chcesz zrobić rekord najdłuższego pływania to nie bierzesz Bałtyku, tylko jakieś ciepłe morze, gdzie nie ma fali i wiesz, że trafisz pogodowe okienko. Ja robię Bałtyk w samej piance, która jest dozwolona przed federacje triathlonowe - powiedział.
Niemniej jednak Kubkowski życzył Belgowi wiele dobrego i przekonywał, że trzyma za niego kciuki, bo wyzwanie, jakie planuje jest naprawdę trudne. W ten sposób można uznać, że jest to pewnego rodzaju koniec całego zamieszania wokół wyczynu Polaka.















