Prof. Środa uderza w Lewandowskiego. Nie daruje mu tych milionów
Przy okazji afery wokół lekarzy i polskiej służby zdrowia profesor Magdalena Środa wyciąga na tapet temat piłkarzy reprezentacji Polski, a w szczególności Roberta Lewandowskiego. Wyrzuca kapitanowi kadry, że ten zarabia miliony. Zżyma się, że wokół futbolu "krąży tyle pieniędzy, że uleczyłby służbę zdrowia nie tylko w Polsce, ale jeszcze w kilku krajach afrykańskich". A to nie wszystko.

Mnożą się doniesienia o finansowych nadużyciach w polskiej służbie zdrowia. Ostatnio na tapecie znalazł się podniesiony przez WP temat neurochirurgów ze spółki Spine, pracujących w szpitalu w Mogilnie, którzy mieli zarabiać nawet 26 tys. zł za godzinę, a do tego "nieoficjalnie" opłacać pielęgniarki za pracę na sali operacyjnej i wykonywać zabiegi z wykorzystaniem niedopuszczonego do użytku aparatu rentgenowskiego.
Profesor Magdalena Środa, dość nieoczekiwanie, głośną i bulwersującą sprawę łączy z... zarobkami polskich piłkarzy. Imiennie uderza w Roberta Lewandowskiego.
Afera wokół lekarzy. Prof. Magdalena Środa uderza w polskich piłkarzy
"Trwa jakaś gigantyczna nagonka na lekarzy, że za dużo zarabiają, że mnóstwo afer etc. Być może. Chorowanie w Polsce jest horrendalnie drogie, lekarze sporo zarabiają również z powodu nieudolności w organizowaniu służby zdrowia" - rozpoczyna swój wywód prof. Środa.
Ale na Boga! Każda z gazet obok 'lekarskich afer' podaje mnóstwo wiadomości z miejsc, gdzie jacyś mężczyźni, którzy nic nie potrafią (!!) prócz kopania piłki, i to też nie zawsze (polska reprezentacja) - zarabiają miliony!!!
Jej zdaniem "liczba korupcji, przewałów, potężnych pieniędzy w ramach tej dziwacznej aktywności [czyt. piłce nożnej] jakoś nikogo nie bulwersuje". Zżyma się, że "informacje o tym, kto jak kopnął piłkę" są najważniejszymi newsami, a wokół futbolu "krąży tyle pieniędzy, że uleczyłby służbę zdrowia nie tylko w Polsce, ale jeszcze w kilku krajach afrykańskich".
Na koniec uderza jeszcze w Roberta Lewandowskiego. "Sam Lewandowski ze swoim dyplomem z Collegium Humanum mógłby jednym kopnięciem zarobić w minutę tyle co Łatwogang i Kacprzyk razem wzięci w rok. Proporcje! Dajcie spokój lekarzom lub idźcie do nich się leczyć!" - podsumowuje.
Niewielu jednak podziela zdanie profesor Środy. Pod jej wpisem w mediach społecznościowych trwa burzliwa dyskusja.
"Zarobki piłkarzy są oczywiście przesadzone, ale nie usprawiedliwia to wyłudzeń, z naszego przecież budżetu, pieniędzy przez doktorów", "Lewandowski nie dostaje kasy z NFZ", "W piłce nożnej mówimy o prywatnych pieniądzach, a nie publicznych. Tyle w temacie" - piszą internauci.
W taki sposób Robert Lewandowski uzyskał wyższe wykształcenie
Środa przypomniała sprawę, w której Roberta Lewandowskiego powiązano niegdyś z aferą wokół Collegium Humanum. Mówiono, że piłkarz miał tam zdobyć tytuł licencjata i magistra, a pracę dyplomową bronić w trakcie zgrupowania reprezentacji Polski w 2018 r. za kadencji Adama Nawałki.
Współpracownik, Artur Adamowicz, wydał wówczas oświadczenie w imieniu "Lewego". "Robert Lewandowski nie ma nic wspólnego z uczelnią Collegium Humanum. Nigdy nie robił też studiów MBA" - przekazał dla WP Sportowych Faktów.
Wyjaśnił, w jaki sposób piłkarz uzyskał wyższe wykształcenie. "W 2007 roku, mając 19 lat, Robert rozpoczął studia w Wyższej Szkole Edukacji w Sporcie w Warszawie. Pracę licencjacką obronił w 2017 roku, a magisterską trzy lata później. O obu wydarzeniach informował publicznie wraz z uczelnią" - podsumował Adamowicz.










