Prezydent Poznania kontra Karol Nawrocki. Pojawiła się pewna przeszkoda
Taki pojedynek z pewnością odbiłby się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Jeszcze w czerwcu 2025 roku mówiono o szansie na walkę bokserską między wspieranym przez Koalicję Obywatelską prezydentem Poznania, Jackiem Jaśkowiakiem, a prezydentem Polski Karolem Nawrockim. Odpowiedź na taką propozycje była dość zaskakująca. Jak się okazało, Jaśkowiak znalazł jedną przeszkodę, przez którą starcie raczej w najbliższym czasie nie dojdzie do skutku.

Jaśkowiak już wcześniej bił się na ringu ze znanymi. Jednym z jego przeciwników w charytatywnym pojedynku był Dariusz Michalczewski, a w innym starł się z Przemysławem Saletą. Panowie wspierają jednak tę samą opcję polityczną. Prezydent Poznania sądzi jednak, że walka między nim a Nawrockim mogłaby również przynieść charytatywnie bardzo dobry skutek.
Jacek Jaśkowiak zawalczy z Karolem Nawrockim?
Jacek Jaśkowiak nie stronił nigdy od ringu, jeśli cel charytatywny, na który miałby zebrać pieniądze byłby dla niego w jakikolwiek sposób istotny. W czerwcu 2025 roku pojawiły się plotki, że prezydent Poznania mógłby skrzyżować rękawice z wybranym świeżo na prezydenta Polski Karolem Nawrockim.
Włodarz Poznania twierdził, że do takiego pojedynku nie dojdzie, choć nie był nigdy zamknięty w pełni na podobną propozycję. Stwierdził, że uzależniłby swój udział od celu, na jaki miałby zebrać środki. Panowie występują w tej samej kategorii wagowej, a o ich ewentualnym pojedynku głośno mówił Julian Szumowski, szef Biznes Boxing Polska.
Jacek Jaśkowiak wskazał na jedną przeszkodę. "Głowa państwa"
Pojawił się jeszcze jeden problem. Jaśkowiak stwierdził, że walka z Nawrockim mogłaby być dla niego niekomfortowa i to nie ze względu na polityczne usytuowanie prezydenta, a przez jego status.
"Wątpliwość jaką mam, związana jest z faktem, że Karol Nawrocki jest wybranym w demokratycznych wyborach prezydentem kraju. Okładanie go w ringu mogłoby być dla mnie w związku z tym pewnym dyskomfortem. Nie głosowałem na niego, ale jakby nie było, jest to głowa państwa. Boks to nie jest przecież zabawa. To walka, a ciosy w naszej kategorii wagowej potrafią sporo ważyć. Biorąc pod uwagę, że jesteśmy z przeciwnych obozów politycznych oraz emocje z tym związane, nie można wykluczyć, że zrobilibyśmy sobie w ringu krzywdę" - tłumaczył Jaśkowiak w rozmowie z portalem wpoznaniu.pl.
Dodał jednak, że chętnie zmierzyłby się z byłym już prezydentem po jego kadencji. Jak sam twierdzi, wciąż byłby wtedy w formie, gotów jest więc poczekać przez pięć lat na swoją kolej.












