Potwierdzają się niezwykłe doniesienia o Justynie Kowalczyk-Tekieli. A jednak, znów podium
Niektórym może się wydawać, że skoro Justyna Kowalczyk-Tekieli zakończyła już karierę, to w jej życiu brakuje sportowych emocji i zawodowych sukcesów. A jednak, nic bardziej mylnego. Właśnie teraz potwierdzają się kolejne niezwykłe doniesienia na temat naszej multimedalistki. Okazuje się, że znów wzięła udział w wyścigu, a co więcej - także i tym razem stanęła na podium. Trzecie miejsce zajęte w imprezie w Laponii świętowała w wyjątkowym towarzystwie.

Przez lata świetnie prowadzonej kariery Justyna Kowalczyk-Tekieli dostarczyła kibicom sportów zimowych mnóstwa emocji. Wielokrotnie stawała na podium igrzysk olimpijskich (dwa złota, srebro i dwa brązy), dwukrotnie triumfowała w mistrzostwach świata (2009), cztery razy zwyciężała i w Uniwersjadzie (2005, 2007) i w rywalizacji o Kryształową Kulę (sezony 2008/2009, 2009/2010, 2010/2011, 2012/2013). A to nie wszystkie osiągnięcia. Co więcej, mimo przejścia na emeryturę utytułowana biegaczka narciarska wciąż jest głodna sukcesów.
Tylko w bieżącym roku wzięła udział w dwóch medialnych imprezach. W lutym w Moonlight Classic we Włoszech wygrała w sprincie, a w biegu na 30 km zajęła 2. miejsce. "Co za imponujący występ w blasku księżyca" - opisywali organizatorzy. Z kolei w marcowym Biegu Piastów na Polanie Jakuszyckiej Kowalczyk-Tekieli była bohaterką nietypowej sytuacji. Stanęła do biegu na 42 km, lecz niespodziewanie musiała się wycofać po tym, jak w trakcie konkursu złamała nartę. Na drugi dzień, dzięki życzliwości innych, mogła za to wystartować w konkursie na 25 km, docierając na metę jako druga z czasem 1:20:01.
Bieg Piastów 2025! Bardzo trudne warunki. Fantastyczna atmosfera. Walka do końca! Myślałam, że dziś rękami nie ruszę, ale nie jest źle
Wygląda na to, że utytułowana biegaczka narciarska dopiero się rozpędza. Także w kwietniu postanowiła spróbować swoich sił w sportowym wydarzeniu. I to gdzie! Wyjechała do Laponii, by tam raz jeszcze móc celebrować zdobycie kolejnego medalu do kolekcji.
Co za historia, kolejne podium Justyny Kowalczyk-Tekieli! Wiadomo, kto z nią świętował
Przed kilkoma dniami Justyna Kowalczyk-Tekieli poinforowała internautów o swoim pobycie w Laponii. W mediach społecznościowych opublikowała zdjęcie z jednego z największych fińskich ośrodków narciarskich, Levi. Wybrała się tam razem z synkiem. Chwyciła narty w dłoń i rozpoczęła przygotowania do wyścigu Ylläs-Levi Hiihto.
W sobotę Kowalczyk stanęła na starcie biegu na 70 km. Poszło jej na tyle dobrze, że "rozbiła" zdominowane przez Finki podium. Była trzecia, zaraz za triumfującą biathlonistką oraz sześciokrotną medalistką mistrzostw świata Kaisą Mäkäräinen (która zresztą obroniła tytuł mistrzyni Levi sprzed roku) oraz drugą medalistką olimpijską, siedmiokrotną medalistką mistrzostw świata Riittą-Liisą Roponen. Po zakończeniu Riitta pochwaliła się w sieci zdjęciem z Justyną. "Moja droga długoletnia przyjaciółka" - zatytułowała fotografię.

Zanim jednak Kowalczyk wystartowała w biegu, znalazła chwilę na rozmowę przed kamerą. Wyjaśniła, że nie jest to jej pierwszy raz w Laponii i że miała okazję dwukrotnie kończyć wyścigi właśnie tam. Zasygnalizowała, że rywalizacja na długim dystansie - bo aż 70-kilometrowym - to spore wyzwanie. "Spodziewamy się wiatru, ubitego śniegu na trasie i szybkich zjazdów. To dla mnie prawdziwe wyzwanie" - mówiła, podpytywana przez przedstawicielkę organizatorów.
Powoli czas na powrót do domu i być może na przygotowanie do kolejnych sportowych zmagań. Kowalczyk-Tekieli udowadnia, że mimo emerytury wciąż jest w świetnej formie i może z powodzeniem mierzyć się także z innymi bardzo utytułowanymi zawodniczkami. A to wszystko z 3,5-letnim synem u boku. Mały Hugo razem z mamą stanął na podium w Levi i wspólnie z nią odebrał nagrodę. Właśnie z nim biegaczka najchętniej świętuje sukcesy.













