Posłanka Lewicy z zaskakującą wpadką. Nagle wypaliła o Tomasiaku i Semirunniju
Polscy politycy od pewnego czasu pracują nad ustawą o patostreamingu. Reporterka "Polsat News" postanowiła zatem pojawić się na korytarzach sejmowych, aby zbadać stopień wiedzy poszczególnych członków Komisji ds. Dzieci i Młodzieży na temat twórców takich treści. Szczególnie wstydliwą wpadkę zaliczyła Anita Kucharska-Dziedzic. Posłanka Lewicy pomyliła z nimi... Kacpra Tomasiaka i Władimira Semirunnija. Z jej ust padły naprawdę konkretne słowa na temat olimpijczyków.

Polska społeczność internetowa dysponuje naprawdę dużą siłą. Część influencerów wykorzystuje ten fakt, aby czynić dobro - obecnie trwa transmisja na żywo popularnego "Łatwoganga", podczas której zebrano już blisko 1,5 mln zł dla dzieci z Fundacji Cancer Fighters. Inni natomiast bazują na kontrowersji i pokazują w sieci działania wykraczające poza przyjęte normy społeczne.
Najczęściej twórcy takich treści wykorzystują do tego patostreamy. Zjawisko od lat budzi wokół siebie mnóstwo kontrowersji. Od pewnego czasu Komisja do Spraw Dzieci i Młodzieży pracuje nad projektem, który regulowałby tę praktykę.
Koszmarna wpadka posłanki Lewicy. Pomyliła Tomasiaka i Semirunnija z patostreamerami
W jednym z najnowszych reportaży Monika Gawrońska postanowiła udać się na ulicę Wiejską w Warszawie, aby na korytarzach sejmowych sprawdzić wiedzę osób pracujących nad ustawą o patostreamingu. Kobieta zadała posłankom wchodzącym w skład wspomnianej komisji kilka pytań, a następnie przeszła do testu znajomości poszczególnych patostreamerów, polegającego na rozpoznaniu ich ze zdjęć. Żeby sprawdzić ich czujność, pomiędzy fotografie wpleciono wizerunki dwóch medalistów olimpijskich z Mediolan-Cortina 2026 - Kacpra Tomasiaka oraz Władimira Semirunnija.
Szczególnie wstydliwą wpadkę zaliczyła Anita Kucharska-Dziedzic, która nie tylko nie rozpoznała skoczka i panczenisty, ale również przypisała im niewłaściwe praktyki w sieci.
Jeżeli to jest cała seria tych samych historii, to są pewnie ludzie, którzy w jakiś sposób spieniężają tego typu akcje przemocowe, o których mówiłam
Prowadząca reportaż ostatecznie wyprowadziła posłankę Lewicy z błędu, a ta natychmiast spróbowała wytłumaczyć się z niefortunnej pomyłki. - To jest sytuacja, w której my nie walczymy z konkretnymi osobami, bo z nimi ma walczyć prokuratura - skwitowała brak znajomości twórców.
Kucharska-Dziedzic nie była jednak jedyną z członkiń zespołu działającego nad projektem ustawy, która wykazała się brakiem wiedzy na temat patostreamerów. Wioleta Tomczak z partii Polska2050 również była bardzo blisko wpadki. - Nie wiem, jaką ma działalność publiczną, dlatego nie wiem, czy powinien być karany. Jeżeli służby mają świadomość, że jego działalność publiczna jest niedopuszczalna, to powinny zainterweniować - odparła po zobaczeniu fotografii Tomasiaka.












