Pomyłka urzędnika, a Kowalczyk-Tekieli się cieszy. Coś takiego nie zdarza się często
Mało kto może powiedzieć, że obchodzi urodziny dwa razy w roku. Wydawać mogłoby się bowiem, że takie rzeczy zdarzają się jedynie w filmach. A jednak, w przypadku Justyny Kowalczyk-Tekieli nie można mówić o żadnym filmowym scenariuszu, a o sytuacji z prawdziwego zdarzenia. Jakiś czas temu wybitna polska biegaczka narciarska ujawniła, że tuż po jej urodzinach doszło do niebywałej pomyłki, której efekty 43-latka "odczuwa" do dnia dzisiejszego.

Justyna Kowalczyk-Tekieli to jedna z najwybitniejszych polskich sportsmenek w historii. 43-latka specjalizowała się w biegach narciarskich i przez lata dominowała na światowych trasach, zdobywając m.in. złote medale olimpijskie, tytuły mistrzyni świata, Kryształowe Kule za zwycięstwa w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata oraz trofea za wygranie prestiżowego turnieju Tour de Ski. Jej determinacja, siła charakteru i konsekwencja sprawiły, że stała się symbolem sportowej wytrwałości i inspiracją dla wielu młodych zawodników. I to nie tylko w naszym kraju.
Mało kto zdaje sobie jednak sprawę z tego, że nasza mistrzyni może pochwalić się czymś naprawdę wyjątkowym, co nie ma związku z wynikami sportowymi. Ma ona bowiem… dwie daty urodzenia. Brzmi zaskakująco, ale historia stojąca za tym faktem jest równie ciekawa, co niecodzienna.
Justyna Kowalczyk-Tekieli świętuje urodziny dwa razy w roku. Wszystko przez nietypową pomyłkę urzędnika
Justyna Kowalczyk w rzeczywistości przyszła na świat 19 stycznia 1983 roku. To właśnie tę datę uznaje za prawdziwą i zgodną z faktami. Jednak w oficjalnych dokumentach widnieje inny dzień - 23 stycznia. Skąd taka rozbieżność? Sportsmenka jakiś czas temu w rozmowie z mediami sama wyjaśniała, że doszło do zwykłej pomyłki urzędniczej tuż po jej narodzinach. Osoba odpowiedzialna za sporządzenie dokumentów wpisała błędną datę i tak już zostało.
Jak wspominała, jej rodzice nie mieli wtedy siły ani możliwości, by prostować ten błąd. W efekcie do dnia dzisiejszego nasza mistrzyni funkcjonuje z dwiema datami urodzenia, co jest sytuacją niezwykle rzadką i nietypową. Co ciekawe, ta drobna pomyłka niesie za sobą jeszcze jedną konsekwencję - dwa różne znaki zodiaku. Zgodnie z rzeczywistą datą urodzenia Kowalczyk-Tekieli jest koziorożcem, natomiast według oficjalnych dokumentów przypada już na okres wodnika.











