Polski mistrz przechodzi na emeryturę. Ma ambitne plany na przyszłość
Marcin Lewandowski wkracza w nowy etap życia. Utytułowany biegacz, medalista mistrzostw świata i Europy, 31 stycznia zakończy 16-letnią służbę w Wojsku Polskim i przejdzie na emeryturę, a w rozmowie z "Faktem" zdradził, że zamiast zwalniać tempo, planuje kolejne życiowe wojaże.

Marcin Lewandowski to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej lekkoatletyki ostatnich lat. Przez lata z powodzeniem rywalizował na światowych stadionach, specjalizując się w biegach na 800 i 1500 metrów. Na swoim koncie ma medale mistrzostw świata i Europy, wielokrotne starty w najważniejszych imprezach oraz opinię zawodnika niezwykle ambitnego i konsekwentnego. Choć karierę wyczynowego biegacza zakończył kilka lat temu, na długo zapisał się w historii polskiego sportu jako jeden z najlepszych średniodystansowców.
Po zakończeniu sportowej kariery Lewandowski nie odszedł jednak w cień. Przez 16 lat służył w Wojsku Polskim, łącząc obowiązki żołnierza z promowaniem aktywnego trybu życia. Jak sam przyznaje, sportową emeryturę ma już dawno za sobą i traktuje ją jako bardzo przyjemny etap życia. Bieganie wciąż mu towarzyszy, choć dziś ma zupełnie inny charakter, bardziej rekreacyjny. "To bieganie dla samego siebie, z czystej przyjemności" - wyznał niegdyś były reprezentant Polski.
Marcin Lewandowski szykuje się na przejście na emeryturę wojskową
31 stycznia Marcin Lewandowski oficjalnie zakończy także służbę wojskową i przejdzie na emeryturę. W rozmowie z "Faktem" zdradził, że to moment symboliczny, ale i otwierający zupełnie nowy rozdział. "Z dniem 31 stycznia przechodzę na emeryturę wojskową i wtedy z rodziną uciekamy na drugą półkulę, żeby dalej zwiedzać świat i cieszyć się życiem" - powiedział.
Słynny polski biegacz niedawno wrócił z kilkutygodniowego pobytu w Tajlandii, a teraz planuje kolejną podróż. Ujawnił, gdzie dokładnie zamiera spędzić najbliższe dni i tygodnie. "Lecimy to Miami. Potem zwiedzanie Karaibów. To zawsze było nasze marzenie. I nie jest tak, że mam mnóstwo pieniędzy, bo nie zapominajmy: byłem lekkoatletą, a nie piłkarzem, więc to zupełnie inne zarobki. Dlatego żartobliwie zawsze mówię, że wrócę goły, ale wesoły i przeszczęśliwy" - ogłosił.











