Polska olimpijka walczyła z trudną chorobą. Wróciła na ekran i od razu wielki sukces
W MasterChefie niektórzy mogli jej nie poznać. O swoją szansę na pokazanie umiejętności kulinarnych walczyła olimpijka z Tokio i wicemistrzyni świata oraz dwukrotna brązowa medalistka mistrzostw Europy z czwórki wioślarskiej, Olga Michałkiewicz. Już pierwsze zadanie było dla niej bardzo trudne, a potem czekała ją jeszcze dogrywka. Jurorzy mieli bardzo wysokie wymagania wobec wszystkich uczestników programu - wioślarka musiała przejść przez dwie dogrywki.

"Olga, odkryła swoją pasję do gotowania podczas podróży. Inspiracją dla niej była rodzina, zwłaszcza rodzice i babcia. Specjalizuje się w śniadaniach, makaronach oraz burgerach. Gotowanie dla niej to jak dla niektórych medytacja. Największym osiągnięciem Olgi jest udział w Igrzyskach Olimpijskich w Tokio, gdzie weszła do finału. Dodatkowo jest wicemistrzynią świata i dwukrotną brązową medalistką mistrzostw Europy. Obecnie, zawiesiła karierę sportową z powodu kontuzji. Pragnie poświęcić się pracy z młodzieżą. Program stanowi dla niej nowe wyzwanie i możliwość realizacji pasji kulinarnej" - można było przeczytać na oficjalnej stronie programu o zawodniczce.
Olga Michałkiewicz wyjawiła przykrą prawdę. To dlatego nie było jej w Paryżu
W MasterChefie spotkać można wiele osób, które stwierdziły, że gotowanie może otworzyć im drogę do lepszego, nowego życia. Tak stwierdziła też Olga Michałkiewicz. Polska wioślarka trenowała większą część swojego życia i wiele poświęciła dla swojego marzenia. Wyznała w nagraniu przedstawiającym ją widzom, że nie pojechała na igrzyska w Paryżu ze względu na problemy "w centrum dowodzenia". Wyjawiła, że zawiodła ją psychika.
Stwierdziła, że wcześniej o nią nie dbała, co się na niej mocno zemściło. W związku z tym spróbowała swoich sił w gotowaniu. Nie było jej łatwo - już pierwsze zadanie okazało się dla niej dużym problemem. Wybrała kuchnię polską i musiała przyrządzić przepiórkę. Zdecydowała się na wykorzystanie piersi z tego ptaka, dodała też por, młode ziemniaki i sos grzybowy. Danie nie przypadło do gustu jurorom na tyle, by pozwolili jej od razu na przejście do następnego etapu. Wioślarka musiała spróbować swoich sił w dogrywce.
Olga Michałkiewicz w ostatnim wyzwaniu
Jak sama stwierdziła, w czasie gdy walczyła z depresją, gotowanie było dla niej jak terapia. W dogrywce otrzymała zestaw różnych składników, z których miała stworzyć danie. Jako podstawy użyła combru z królika. Dodała do niego puree z marchewki i imbiru, chips z marchewki i oliwę pietruszkową. Od Michela Morana usłyszała, że "stać ją na więcej".
Musiała pójść pod balkon, gdzie stanęła razem z innymi rywalami do zdobycia "fartucha". I wzięła udział w kolejnej dogrywce. Tam jako swój produkt wylosowała biały ser. Wioślarka od razu ucieszyła się, że trafiła na "proteinę". Jak stwierdziła, miała szczęście z produktem. Planowała deser i już na początku wzbudziła obawy jurorów, którzy zastanawiali się, czy twaróg podany taki, jakim jest, nie okaże się suchy. Michałkiewicz była jednak pewna swego.
Ostatecznie przygotowała krem z pietruszki i zielonego jabłka z białą czekoladą i z twarogiem. Jurorzy smakowali tym razem byli łaskawi dla wicemistrzyni świata. Magda Gessler stwierdziła, że dokonała się magia i zamieniono polski suchy twaróg we włoską ricottę. Michel Moran poinformował ku uciesze wszystkich zgromadzonych, że Olga Michałkiewicz może przejść na balkon i założyć fartuch! Dla widzów to oznacza, że jeszcze będą mogli zobaczyć wioślarkę w akcji.











