Pokazał się na Camp Nou. To przekazał Lewandowskiemu i Szczęsnemu
Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny mieli pokazać w ćwierćfinale Ligi Mistrzów wyższość nad Atletico Madryt na Camp Nou. Kłopoty zaczęły się już jednak w pierwszej połowie spotkania, kiedy czerwoną kartkę zobaczył Pau Cubarsi. To wszystko z trybun oglądał zaskakujący gość, który dość niespodziewanie pojawił się na stadionie Barcelony. Miał coś do przekazania zarówno Lewandowskiemu jak i Szczęsnemu.

Lewandowski wyszedł na mecz w pierwszym składzie. Polski napastnik miał błysnąć w Lidze Mistrzów, ale zszedł już w 47. minucie spotkania. Na boisku zastąpił go Fermin Lopez. Szczęście jednak tego dnia opuściło Blaugranę.
Problemy FC Barcelony w Lidze Mistrzów
FC Barcelona w Lidze Mistrzów miała nadzieję na trofeum. Zespół Hansiego Flicka ostatnio ma jednak spore problemy w grze przeciwko Atletico Madryt. Widać to było również w ich starciu na Camp Nou w pierwszym ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Już w pierwszej połowie doszło do zaskakujących scen - czerwoną kartkę zobaczył Pau Cubarsi, a chwilę później na tablicy wyników można było zobaczyć 1:0 dla Atletico.
Do końca spotkania Katalończycy grali w dziesięciu. Zdaje się, że tym razem jeden ze słynnych kibiców nie dodał im szczęścia. Widocznie całe wyczerpało się na inny zespół, którego jest wielkim fanem. Przed meczem ów kibic miał sporo do przekazania zarówno Lewandowskiemu jak i Szczęsnemu.
Andrzej Wrona na meczu FC Barcelony
4 i 7 kwietnia w ćwierćfinałach PlusLigi Projekt Warszawa dwukrotnie ograł Jastrzębski Węgiel. Na wyczyny swojej byłej już drużyny patrzył ze stanowiska komentatorskiego Andrzej Wrona. Były środkowy reprezentacji Polski siłą rzeczy trzymał kciuki za awans Warszawiaków. Ci zagrają niebawem w półfinałach nie tylko polskiej ligi, ale także siatkarskiej Ligi Mistrzów.
Po tym meczu Wrona spakował walizki i udał się do Katalonii, gdzie na Camp Nou miał podziwiać grę Polaków. W krótkim wpisie napisał do Lewandowskiego, który jest jego dobrym kolegą i Szczęsnego "vamos". Zdaje się jednak, że nie przyniósł szczęścia ekipie z Barcelony. Może następnym razem się uda.












