Podolski nie ukrywa złości. Opowiedział o skandalu po śmierci babci
Pod koniec ubiegłego roku Lukas Podolski poinformował o rodzinnej tragedii. Tuż po Bożym Narodzeniu zmarła ukochana babcia właściciela Górnika Zabrze. 41-latek pół roku później opowiedział o tym, w jaki sposób potraktowano jego rodzinę tuż po stracie bliskiej osoby. Podolski chce nagłośnić całą historię w niemieckich mediach. Trudno dziwić się jego oburzeniu.

Ostatnie miesiące były pełne zawirowań w życiu Lukasa Podolskiego. Mistrz świata z 2014 roku po bardzo długich staraniach ostatecznie osiągnął swój cel i został większościowym właścicielem ukochanego Górnika Zabrze. Sprawa prywatyzacji klubu ostatecznie została sfinalizowana w połowie maja.
Na boiskach Ekstraklasy Górnik zaliczył najlepszy sezon od wielu lat. Drużyna prowadzona przez Michala Gasparika najpierw wygrała Puchar Polski, a następnie zapewniła sobie wicemistrzostwo kraju. To dało im prawo gry w eliminacjach Ligi Mistrzów. Na murawie Podolski już się jednak nie pojawi - dzień po sfinalizowaniu przejęcia Górnika 41-latek oficjalnie zakończył karierę piłkarską.
Na przełomie roku Podolski przeżył rodzinną tragedię. Piłkarz 28 grudnia poinformował o śmierci swojej ukochanej babci. Po kilku miesiącach Podolski na łamach niemieckiej prasy opowiedział o ogromnym skandalu i krzywdzie, jakiej doświadczył tuż po utracie bliskiej osoby. Sprawę opisał "Welt".
Lukas Podolski nie ukrywa złości. Wyznał prawdę o skandalu po śmierci ukochanej babci
Impulsem do zdecydowanej reakcji Lukasa Podolskiego był reportaż "Bilda" opowiadający o skandalu w berlińskim szpitalu związanym ze zniknięciem cennej biżuterii zmarłej matki Ulrike Luther. Wstrząsający tekst zmusił właściciela Górnika Zabrze do przedstawienia historii swojej rodziny, w którym miał zdarzyć się bliźniaczo podobny przypadek.
- Przeczytałem historię zmarłej kobiety, którą okradziono w berlińskim szpitalu i niestety muszę powiedzieć, że nie jest to odosobniony przypadek. Coś takiego nie powinno się zdarzyć, dlatego teraz chcę upublicznić również naszą sprawę - rozpoczął Podolski (cytaty za Przeglądem Sportowym Onetem).
Obrączka ślubna i złota biżuteria mojej zmarłej babci również zostały skradzione. Nadal je nosiła, gdy zmarła w szpitalu. Kiedy jej ciało przekazano zakładowi pogrzebowemu na pogrzeb, biżuterii już nie było. To absolutny wstyd i skandal.
Podolski jasno zaznacza, że cała sprawa została zgłoszona dyrekcji szpitala św. Elżbiety w Kolonii. Rodzina w odpowiedzi usłyszała jedynie, że sytuacja musi zostać dokładnie zbadana. Rzecznik szpitala w rozmowie z "Bildem" przyznał, że taki incydent miał miejsce, lecz nie udzielił jakiegokolwiek komentarza na zarzuty rodziny Podolskich, argumentując to troską o prywatność i ochronę danych.
- Naszym zdaniem ta reakcja była niewłaściwa. Kiedy znikają cenne przedmioty należące do zmarłych, takie przypadki muszą zostać dokładnie przeanalizowane - zaznaczył Lukas Podolski.













