Po wybuchu wojny Polak wpadł w pułapkę. W Rosji groziło mu niebezpieczeństwo
Rozpoczęcie inwazji zbrojnej rosyjskiej armii na terenie Ukrainy sprawiła ogromne problemy polskim sportowcom, którzy byli związani z klubami w kraju agresora. Części z nich udało się szybko opuścić Rosję. Bardzo duży problem miał z tym Bartosz Bednorz. Niefortunny zbieg zdarzeń sprawił, że wyjazd siatkarza z Rosji wiązał się z ogromnymi tarapatami. Jak sam wyznał po wszystkim, na wschodzie mogło mu grozić wielkie niebezpieczeństwo.

24 lutego 2022 roku na zawsze już zapisał się w historii Europy. Jeszcze przed świtem rosyjska armia wkroczyła na terytorium Ukrainy, co zapoczątkowało pełnoskalową inwazję zbrojną trwającą do dzisiaj. Konflikt zbrojny pochłonął życia tysięcy ludzi, a obie strony wciąż są dalekie od jakiegokolwiek porozumienia.
Wybuch wojny skomplikował również życie polskim sportowcom zamieszkałym na stale w Rosji. Wielu z nich stanęło przed dylematem dotyczącym pozostania w kraju agresora. Kilku Polakom udało się wyjechać z Rosji tak szybko, jak było to możliwe. Ta sztuka powiodła się m.in. piłkarzom Grzegorzowi Krychowiakowi i Sebastianowi Szymańskiemu, a także koszykarzowi Mateuszowi Ponitce i jego bratu Marcelowi.
Ogromne kontrowersje wywołało pozostanie w Rosji Macieja Rybusa, a także zawodniczce reprezentacji Polski kobiet Gabrieli Grzywińskiej. Opinia publiczna nie była łaskawa również dla siatkarzy - Malwiny Smarzek oraz Bartosza Bednorza, na których wylała się fala hejtu.
Ogromny problem Bartosza Bednorza. W Rosji musiał uważać na to, co publikuje w sieci
Gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, Bartosz Bednorz był zawodnikiem Zenita Kazań. Jak sam opowiadał w mediach, w momencie rozpoczęcia agresji wraz z zespołem przebywał we Włoszech. Polak momentalnie rozpoczął starania o jak najszybsze rozwiązanie umowy z rosyjskim klubem. Kadrowicz napotkał jednak na poważne przeszkody oraz wyjątkowo pechowy zbieg okoliczności.
- Kiedy rozpoczęła się wojna, to był to dla mnie sygnał, że muszę zacząć działać. Aczkolwiek nie było to łatwe, bo dziesięć dni przed wojną podpisałem nowy kontrakt. Klub ten jest zabezpieczony ogromnymi klauzulami. Bardzo dużo płacą, ale mają też gigantyczne kary - zdradził Bartosz Bednorz w programie "Volley Break".
Mijały jednak kolejne tygodnie, a Bednorz wciąż przebywał w Rosji i występował w kolejnych spotkaniach tamtejszej ligi. Taki obrót spraw powodował ogromne oburzenie w Polsce. Komentujący wypominali Bednorzowi m.in. brak jednoznacznego stanowiska ws. toczącej się za naszą granicą wojny.
Bednorz po powrocie do Polski przekonywał, że wszystko działo się ze względu na jego bezpieczeństwo. Siatkarz zdecydował się powziąć taktykę na "przeczekanie", by móc jak najszybciej i bez żadnych konsekwencji opuścić Rosję. Jak sam przyznawał, za wygłoszenie jakiegokolwiek stanowiska w sprawie wojny groziłoby mu nawet 15 lat więzienia.
- Kiedy jeszcze na początku wojny, przebywając w Rosji, mogłem wypowiadać się w tej kwestii, zamieściłem w social mediach zdjęcie z flagą Ukrainy i podpisem "Stop war". Chciałem podkreślić swój sprzeciw wobec wojny. (…) Kilkanaście dni później weszła ustawa, że każdy sprzeciw wobec działań rosyjskich i wsparcie dla Ukrainy, a nawet użycie określenia "wojna", wiązać się będzie z karą do 15 lat pozbawienia wolności. I niestety musiałem zamilknąć w imię bezpiecznego powrotu do ojczyzny - bronił się Bednorz na łamach "Przeglądu Sportowego".
Ostatecznie po zakończeniu sezonu 2021/22 Bednorzowi udało się wyjechać z Rosji. Siatkarz później wyjechał do Chin gdzie grał w barwach Shanghai Bright. Po powrocie z Azji przyjmujący zakończył wojaże i aktualnie gra w Projekcie Warszawa.
Zobacz również:













