Po tej informacji ws. męża Lewandowska przerwała trening. "Była załamana"
Robert Lewandowski przestał być piłkarzem FC Barcelona, a od kolejnego sezonu reprezentował będzie barwy klubu Chicago Fire. Po decyzji ukochanego ws. przyszłości przemówiła Anna Lewandowska, której emocjonalny wpis wywołał niemałe poruszenie. Tymczasem z otoczenia Lewandowskich pojawiły się doniesienia, że trenerka fitness miała źle znieść wiadomość o odejściu męża z katalońskiej drużyny.

Od kilku dni wiadomo już, że Robert Lewandowski od kolejnego sezonu reprezentował będzie barwy klubu Chicago Fire. Oznacza to, że polski snajper wraz ze swoją rodziną opuści Europę i kolejne lata spędzi w Ameryce Północnej. Cała ta sytuacja mocno daje się we znaki Annie Lewandowskiej. Żona piłkarza w Hiszpanii czuła się jak ryba w wodzie, otworzyła tam nawet centrum fitness i nawiązała bliskie przyjaźnie. Nic więc dziwnego, że WAG miała nadzieję na to, że ona i jej rodzina pozostaną w tym kraju na wiele lat. Niestety, w maju stało się jasne, że wraz z końcem sezonu 2025/2026 "Lewy" przestanie być graczem FC Barcelona.
Kiedy informacja o zakończeniu współpracy Roberta Lewandowskiego z katalońskim klubem obiegła świat, Anna Lewandowska prowadziła wówczas swój słynny Camp by Ann w Dojo Stara Wieś. Jedną z trenujących na obozie uczestniczek była żona Jacka Góralskiego, Katarzyna. Piłkarz w programie "Studio Mundial" ujawnił, jak według relacji jego ukochanej Lewandowska miała zareagować na odejście ukochanego z Barcelony.
"Była taka sytuacja, że trenowały (żona Góralskiego na obozie zorganizowanym przez Lewandowską - przyp. red.) i w pewnym momencie Ania przerwała trening i przekazała informację, że odchodzą z Barcelony. Była załamana" - wyjawił były reprezentant Polski.
Żona Boruca rozpętała burzę. Nie jest jedyna, Polacy wściekli
Anna Lewandowska przemówiła po decyzji męża. Jej wpis wywołał poruszenie
Anna Lewandowska zdaje się być mocno przytłoczona nadchodzącymi zmianami. Trenerka fitness w mediach społecznościowych zamieściła obszerny wpis, w którym podzieliła się myślami zaprzątającymi jej głowę. "Przed nami ogromna zmiana czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję" - zaznaczyła już na wstępie.
"Ostatnie tygodnie to dla mnie rollercoaster skrajnych emocji. Barcelona stała się moim domem. Moim bezpiecznym miejscem, które pokochałam całym sercem. Myśl o tym, że znowu muszę się spakować, zostawić to, co zbudowałam, i zacząć trochę od nowa, po prostu mnie przeraża. Jako mama czuję ogromny stres. Martwię się o dziewczynki i ich emocje, o nową szkołę, o to, jak odnajdą się w zupełnie nowym świecie. Kto przechodził tak dużą przeprowadzkę z dziećmi, ten wie, jaki to ciężar psychiczny dla rodzica. Życie u boku sportowca to nie tylko blaski, to też trudne, rodzinne kompromisy. Droga zawodowa Roberta stawia przed nami nowe wyzwanie. Stoję za nim murem i wspieram go z całych sił, bo jesteśmy drużyną. Ale jako kobieta mam prawo czuć lęk. Mam prawo czuć się przytłoczona i dzisiaj nie będę udawać, że jest inaczej" - przekazała.
Na emocjonalny wpis zareagowała m.in. Marina Łuczenko-Szczęsna. "Wiem co czujesz i wiem też że dasz radę. Trzymamy za Was kciuki" - napisała. Od komentarza nie powstrzymała się także Daria Abramowicz. "O, proszę. Ktoś mi właśnie napisał, że za tak mądre słowa pani Anna Lewandowska dostaje (jak zwykle) po głowie. Może warto, żeby wybrzmiało, że można być wdzięcznym i odczuwać niepokój. Można widzieć korzyści i koszty każdej sytuacji. Dostrzegać różne perspektywy, łączyć role i nadal podejmować wyzwania. To bardzo mądra wypowiedź i właśnie perspektywa, którą rzadko widzimy zza instagramowego krzywego, szkodliwego zwierciadła" - oceniła.
Kiepsko u Lewandowskich przed wyprowadzką za ocean. Anna pod ostrzałem











