Piotr Żyła zdecydował się na zaskakujący krok. "Raczej nie dojdę do końca"
Skoki narciarskie to oczywiście główne zajęcie Piotra Żyły, jednak charakter polskiego skoczka sprawia, że świetnie odnajduje się on również w innych rolach. Niedawno był jednym z ekspertów podczas igrzysk we Włoszech, a teraz Polska będzie mogła zobaczyć, jak poradził sobie na torze przeszkód, w programie "Ninja vs. Ninja". Jeszcze przed startem wiedział, że może nie być łatwo. I opowiedział nam o kulisach.

Wielka rozpoznawalność, jaką mogą pochwalić się poszczególnie sportowcy w Polsce, połączona przede wszystkim z ich charyzmą sprawia, że wielokrotnie reprezentanci naszego kraju zostają zaproszeni do kolejnych programów rozrywkowych i nie inaczej jest w przypadku "Ninja Warrior Polska". Po tym, jak w programie pojawiła się m.in. Julia Szeremeta, teraz przyszedł czas na Piotra Żyłę.
Polski skoczek doskonale odnajduje się w działaniach odbiegających od jego codziennego zajęcia, co potwierdził, chociażby będąc ekspertem podczas niedawnych igrzsyk, a przecież o Żyle wiele mówiło się również w kontekście ewentualnej walki we freak fightach. Sam zainteresowany, w rozmowie z "Interia Sport" nie ukrywał, że decyzja o udziale w programie nadeszła bardzo szybko.
- Nie zastanawiałem się nad tym długo. Kwestia zapytania o zgodę, czy mogę. Wygląda to fajnie chociaż wiem, że tam raczej do końca nie dojdę, bo wszystko tu jest na ręce, a jeśli chodzi o moje łapy no to wiadomo... Coś się trenuje, ale raczej minimalnie. Ta ostatnia przeszkoda jest fajna, bo to szybkościowy wbieg na ścianę, więc elegancko - ocenił tor przeszkód.
Piotr Żyła ujawnia kulisy swojej decyzji. Tak ocenił występ w programie "Ninja vs. Ninja"
Trzeba coś robić, działać. Ja raczej jestem takim człowiekiem, że czasem nawet za dużo robię. Jeszcze jak rzeczy, które lubię robić, to dopiero jest fajnie. Czysta przyjemność i wtedy człowiek się cieszy, że może się sprawdzić w czymś innym. Nie tylko to, co robię na co dzień, ale też inna dziedzina
Jeszcze oglądając wcześniejsze sezonu programu, polski skoczek doskonale wiedział, że tor przeszkód jest niezwykle wymagający i uczestnicy programu długo musieli się przygotowywać do swoich prób. On jednak podchodzi do tego, jak do zabawy.
- Jak oglądałem, to nigdy nie myślałem, że ten tor to jest bułka z masłem... Wiadomo - to jest kwestia treningu trochę i niektórzy się przygotowują typowo pod to i mają łatwiej. Wiem, że dla mnie to będzie level high. Ale lubię nowe wyzwania i lubię się sprawdzić. Wpadnę do wody, to wpadnę. O to w tym chodzi, żeby była dobra zabawa - stwierdził z uśmiechem.
Dodatkowo, zaproszenie do programu pozwoliło Żyle znów poczuć dreszczyk emocji, którego potrzebuje nawet zawodowy skoczek. Pomimo tego, że jeden z liderów naszej kadry ma okazję próbować swoich sił na największych skoczniach na świecie, to dalej ma w swoim życiu kilka rzeczy, które wywołują u niego adrenalinę. Tor "Ninja vs. Ninja" to jedna z nich.
- Zawsze tak jest (śmiech). Co to by było za życie, jakbyś szedł i nie miał dreszczyka emocji lub adrenaliny. Jak zobaczyłem ten tor, to pomyślałem "O Jezu, na co ja się piszę?! Co ja tu w ogóle robię?!". To jest coś innego. Na skoczni robisz coś cały czas i jesteś przygotowany do tego, a tu jest coś nowego - skwitował.
Nowe odcinki "Ninja vs Ninja" od 3 marca we wtorek o godz. 21:30.
Zobacz również:












