Philip Mulryne grał w Premier League, teraz jest księdzem. Niebawem będzie obchodził rocznicę święceń
Philip Mulryne przez lata grał na boiskach Premier League, reprezentował barwy Irlandii Północnej, a swego czasu dzielił szatnię z takimi piłkarskimi sławami jak David Beckham i Roy Keane. Miewał w życiu trudniejsze chwile, na przykład wówczas, gdy nadużywał alkoholu i był bohaterem "alkoholowej afery" w kadrze. Dziś jest księdzem i za moment będzie obchodził ważną dla siebie rocznicę związaną z jego duchową drogą. Wielu nie wierzyło, że wytrwa w zakonie. Udowodnił, że się mylili.

Philip Mulryne swoją karierę piłkarską rozpoczynał w 1992 roku w Manchesterze United. Otarł się o drużynę seniorską, lecz bez większych sukcesów. Dużo lepiej szło mu w Norwich City, w którym rozegrał 161 meczów i zdobył 18 bramek. 27 razy reprezentował barwy Irlandii Północnej, trzykrotnie trafiając do siatki.
Jego zawodową przygodę z futbolem zakończyła kontuzja. Natomiast niedługo później zrobiło się o nim naprawdę głośno. Okazało się, że postanowił... zostać duchownym. Poszedł do seminarium, ukończył też studia filozoficzno-teologiczne w Papieskim Kolegium Irlandzkim w Rzymie. W końcu w 2012 roku został przyjęty do zakonu dominikanów, a w październiku 2016 roku otrzymał święcenia na diakona. Niecały rok po tym, odebrał święcenia kapłańskie z rąk arcybiskupa Augustina Di Noia.

Philip Mulryne o swojej drodze do kapłaństwa
Mulryne udzielił wywiadu, w którym ujawnił kulisy swojej decyzji i nowego życia. Wcześniej lubił nocne eskapady, towarzystwo kobiet i alkohol. Teraz jest zupełnie inaczej.
Pod wieloma względami moje życie jako dominikanina jest podobne do mojego życia jako piłkarza. Na przykład mieszkam we wspólnocie z innymi mężczyznami, którzy dążą do podobnego celu, chociaż jest on inny [niż w sporcie - przyp. red.]. W piłce nożnej chodzi o poszukiwanie trofeów, podczas gdy dominikanin szuka Boga i dzieli się z nim swoją miłością. Mam przełożonego, który jest trochę jak trener, a życie zakonnika jest regularne i zdyscyplinowane. Ale w praktyce moje życie jest inne. Nie trenuję już tak intensywnie każdego dnia i nie mogę cieszyć się rzeczami materialnymi jak samochody, wakacje… Moje życie się zmieniło, ale mogę też wnieść wiele wartości, których nauczyłem się jako piłkarz i wykorzystać je w moim kapłaństwie
Tłumaczył, że zawsze był człowiekiem wierzącym i zdradził, jak wyglądała jego droga do duchowieństwa. Gdy był piłkarzem, zbyt gorliwie nie praktykował wiary, ale za to dbał o to, by znajdywać czas na modlitwę. Twierdzi, że w pewnym momencie swojego życia poczuł silniejsze wołanie Boga i postanowił na nie odpowiedzieć. Wcześniej już nieraz doświadczał czegoś podobnego, ale ignorował to. Wreszcie zrozumiał, że chce być zakonnikiem.
W tym przeświadczeniu utwierdził się, gdy włączył się w akcję pomocy alkoholikom oraz osobom bezdomnym przebywającym w specjalnym ośrodku. Uświadomił sobie, że jako piłkarz prowadził egoistyczne życie i że warto pomagać innym ludziom. Zaczął regularnie uczestniczyć w mszach świętych, dołączył do Legionu Maryi.
Nie mogę zaprzeczyć, że sposób życia, który oferowała piłka nożna, sprawiał mi wiele przyjemności. Ale często te uczucia były ulotne. Moja wiara i życie kapłańskie dają mi większą satysfakcję i szczęście, które jest czymś znacznie większym niż uczuciem emocjonalnym. To wielka radość wiedzieć, że Bóg mnie kocha i bez względu na to, co stanie mi na drodze, jest przy mnie
Przyznał, że mimo wszystko brakuje mu pewnych sportowych aspektów, takich jak atmosfera w klubie, poczucia koleżeństwa właściwego dla sportów drużynowych oraz samego futbolu. Natomiast nie tęskni za wygodami, za kupowaniem kilku samochodów rocznie, co niegdyś mu się zdarzało. Już kilka lat temu złożył śluby ubóstwa, dzięki czemu może skoncentrować się na tym, co w życiu naprawdę ważne. To dla niego wyzwalające doświadczenie.
Lewandowski znowu strzela w LM - zobacz bramki!
Trudna przeszłość Philipa Mulryne'a
Nie wyrzeka się swojej przeszłości, choć nie brakuje w niej niezbyt chlubnych kart. Kiedyś został wyrzucony ze zgrupowania reprezentacji Irlandii Północnej za nadużywanie alkoholu.
W mojej karierze piłkarskiej podejmowałem złe decyzje poza boiskiem. Czasami, gdy jesteśmy nieszczęśliwi, szukamy szczęścia w rzeczach, które tylko pogarszają nasze samopoczucie. To było częścią mojego dorastania i dojrzewania jako człowieka. W dziwny sposób to były punkty zwrotne, zacząłem zadawać sobie głębsze pytania. Zasady i zdyscyplinowany sposób życia, w którym żyję jako zakonnik, pomagają mi skupić się na tym, co Bóg mówi do mnie
Nie podoba mu się to, co stało się z piłką nożną. Jego zdaniem jest zbyt komercyjna i stworzyła kult piłkarzy-celebrytów. A dla niektórych, jego zdaniem, sam futbol może stać się czymś w rodzaju religii. Dlatego uważa, że wszyscy profesjonalni zawodnicy powinni angażować się w działalność charytatywną, która pomoże im "utrzymać kontakt z bazą" i odnaleźć drogę do Boga.
Z drugiej strony twierdzi, że piłka nożna co do zasady nie jest zła. Wręcz przeciwnie, bo sporo mu dała. Widzi też, że teraz młodzi zawodnicy są coraz lepiej wyedukowani - nie tylko trenują, ale też chłoną wiedzę z zakresu odżywiania i dbania o swoje ciało.Mulryne przez trzy sezony dzielił szatnię z piłkarskimi gwiazdami jak Roy Keane czy David Beckham. Co ma do powiedzenia na temat swoich popularnych kolegów? Przede wszystkim zauważa ich tytaniczną pracę.
Osobiste doświadczenie z graczami takimi jak Roy i David nauczyło mnie, co to znaczy być zdyscyplinowanym i jak ciężko pracować, aby osiągnąć to, czego chcesz
Co prawda nie utrzymuje z nimi kontaktu, ale za to spotyka się z innymi piłkarzami i - jeśli go o to poproszą - chętnie udziela rad.
Jestem w kontakcie z wieloma graczami, z którymi spotkałem się w Norwich City. Z wieloma z nich rozmawialiśmy o naszej wierze. Niektórzy to ludzie głębokiej wiary, udowadniają, że bycie praktykującym katolikiem w sporcie jest możliwe, a także może zwiększyć twoje doświadczenie jako piłkarza

Co obecnie dzieje się z byłym piłkarzem Manchesteru United i Norwich City?
Choć Philip niemal całkiem oddał się kapłaństwu i zaprzestał profesjonalnej gry w futbol, nadal jest kibicem piłki nożnej. Stara się oglądać mecze, zwłaszcza Norwich City i Irlandii Północnej.
Niebawem ważna dla niego rocznica - będzie obchodził 5-lecie święceń diakońskich. Wiele osób nie wierzyło, że uda mu się wytrwać w życiu zakonnym. Udowodnił im, że się mylili.Ostatnio Mulryne znów mocniej uaktywnił się w mediach. Publicznie nawoływał, by nie czynić ze sportu religii. Opowiadał, że piłka nożna jest "wspaniałym narzędziem nauczania wielkich wartości", ale potrzebne jest zachowanie odpowiedniej perspektywy.
Nawet słowo 'religia' pochodzi z łacińskiego religare – wiązać, wiązać się na nowo. To właśnie robimy, kiedy praktykujemy naszą religię wobec Boga. Przywiązujemy się do Boga, a On do nas. W pewnym sensie ludzie wiążą się z konkretnym klubem, a więc jest to w pewien sposób forma kultu
Były piłkarzem jest kapłanem w kościele St Mary’s Priory w Cork. Od czasu do czasu zdarza mu się grać w piłkę, ale już wyłącznie hobbystycznie.



KP







