Oto nowy doradca Karola Nawrockiego. To nie żart, sam oficjalnie potwierdza
Od jakiegoś czas krążyły spekulacje na temat Marcina Możdżonka i tego, że już niebawem może zostać doradcą Karola Nawrockiego. Nie wszyscy w takie doniesienia o byłym kapitanie reprezentacji Polski i siatkarskim mistrzu świata dowierzali. Tymczasem teraz okazują się one prawdą. Sam zainteresowany potwierdza i wyjaśnia, dlaczego podjął decyzję o wejściu w świat polityki już na poważnie.

Lata temu - jako kapitan - święcił triumfy z siatkarską reprezentacją Polski, zdobywając z nią m.in. tytuł mistrzów świata (2014), dziś w przestrzeni publicznej zajmuje się przede wszystkim polityką. Od czerwca zeszłego roku Marcin Możdżonek jest członkiem wchodzącej w skład Konfederacji Nowej Nadziei, a jego kariera nabiera rozpędu. Jak sam właśnie potwierdza, został nowym doradcą prezydenta Karola Nawrockiego. Zdradził szczegóły.
Marcin Możdżonek dostał propozycję od Karola Nawrockiego. Podjął decyzję
Już kilka miesięcy temu spekulowano, że Możdżonek może dołączyć do grona prezydenckich doradców. Teraz przewidywania stały się rzeczywistością. "Przy prezydencie Nawrockim właśnie została stworzona nowa rada, a ja mam przyjemność i zaszczyt być w niej doradcą prezydenta do spraw klimatu i środowiska. To dla mnie dużo znaczy" - obwieszcza były siatkarski mistrz świata w rozmowie ze Sport.pl.
Przy okazji dzieli się swoimi politycznymi planami. "Chcę jak najbardziej wzmocnić swoją pozycję poprzez naukę, poprzez zbieranie doświadczenia, poprzez poszerzanie swoich kompetencji. Wszystko po to, żeby móc budować formacje polityczne tak, żeby miały realny wpływ, żeby ułatwiały nam wszystkim życie. Chcę dążyć do tego, żeby być jak najwyżej to możliwe dla moich kompetencji i umiejętności" - deklaruje.
Nie boję się odpowiedzialności i lubię wyzwania. Nie boję się żadnych wyzwań
Przekonuje, że od dawna w jego głowie rodził się plan wejścia w świat polityki. Chciał jednak uczynić to na własnych zasadach, bez partyjnego wsparcia. I, jak sam ocenia, udało mu się. Zaczynał w samorządzie, został radnym Olsztyna (wcześniej bezskutecznie kandydował na prezydenta tego miasta). Upewnił się co do swoich politycznych celów.
"Wszedłem do polityki po to, żeby coś robić, a nie po to, żeby w niej tkwić. Pół człowiek, pół guzik to nie ja. Ale to dwie trzecie sejmu. Niestety, większość stanowią tam ludzie, którzy tylko podnoszą rękę zgodnie z tym, co dostaną na kartce. Taki mamy system parlamentarny w Polsce, nie oszukujmy się. Ja chcę być tym, który coś po sobie zostaw. Pozostawiłem coś po sobie w sporcie i to samo chcę zrobić w polityce" - twierdzi.
Teraz dojrzał, by już pełnoprawnie wstąpić do Konfederacji i - jak sam określa - grać drużynowo. W planach na 2027 roku ma wystartowanie w wyborach parlamentarnych. Według niego przyszłoroczne głosowanie będzie najważniejszym po 1989 roku. "Wiem, że w Polsce jest coraz więcej milionów ludzi myślących zdrowo. Że coraz więcej jest ludzi, których nie interesuje wódz partyjny. I myślę, że wybory w 2027 roku to pokażą" - podsumowuje.












