Oto najcenniejszy medal Justyny Kowalczyk. Kibice nawet nie wiedzą, że istnieje
Justyna Kowalczyk-Tekieli to jedna z najwybitniejszych postaci w historii polskiego sportu. Każdy, kto chciałby opowiedzieć o jej medalowym dorobku, dobrze wie, że należy użyć przedrostka "multi". Jest jednak w jej kolekcji jedno wyróżnienie, o którym rzadko się wspomina i które wymyka się utartym kategoriom. To Medal Św. Brata Alberta, jaki otrzymała w 2015 roku.

Justyna Kowalczyk-Tekieli to dwukrotna mistrzyni olimpijska (2010, 2014) i dwukrotna mistrzyni świata (2009). Na imprezie czterolecia oraz w globalnych czempionatach sięgnęła w sumie po 14 medali. Do tego czterokrotnie wygrywała klasyfikację generalną Pucharu Świata.
Nie każdy wie, że najlepsza polska biegaczka narciarska ma również w kolekcji krążek, którego nie otrzymuje się po minięciu linii mety. Przed 10 laty została uhonorowana Medalem Św. Brata Alberta. Wyróżniono ją w ten sposób za działalność charytatywną na rzecz osób chorych na mukowiscydozę.
Justyna Kowalczyk okazała serce niepełnosprawnym. W 2015 roku otrzymała niecodzienne wyróżnienie
Honorowy medal przyznawany jest corocznie od 1997 roku przez Fundację im. Brata Alberta. Otrzymują go ludzie zasłużeni w niesieniu pomocy osobom niepełnosprawnym. Justyna Kowalczyk (wtedy nosiła jeszcze nazwisko jednoczłonowe) zajęła się dobroczynną działalnością w 2011 roku.
- Od tamtego czasu na nasze konto wypływają niebagatelne kwoty - mówiła przed dekadą Małgorzata Krynke, przedstawicielka Polskiego Towarzystwa Walki z Mukowiscydozą cytowana przez serwis termedia.pl.
Wspomniała o samochodzie BMW przekazanym przez Justynę na licytację. A także o sztabce złota otrzymanej za medal z najcenniejszego kruszcu wywalczony na igrzyskach w Soczi, który następnie... biegaczka sama po dwóch tygodniach wylicytowała. Kwota: 97 tys. złotych.
Za pieniądze uzyskane dzięki zaangażowaniu Kowalczyk zakupiono specjalistyczny sprzęt rehabilitacyjny. Udało się także sfinansować remont III piętra głównego budynku Instytutu Matki i Dziecka za 2 mln złotych. Zaprojektowano tam centrum leczenia mukowiscydozy.
Los nie wynagrodził Justynie dobrego serca. W 2013 roku utraciła ciążę. Rok później wyznała, że przeszła załamanie nerwowe i zmaga się z depresją.
Wydawało się, że wszystko zaczęło się układać, kiedy w jej życiu pojawił się Kacper Tekieli. Pobrali się w 2020 roku. Niespełna trzy lata później mężczyzna zginął tragicznie w szwajcarskich Alpach.
Miłością życia Justyny jest dzisiaj ich czteroletni syn Hugo.













