Oto biznes byłego reprezentanta, 1000 kilometrów od Polski. "Mieliśmy szczęście przed pandemią"
Artur Wichniarek przed laty zakończył karierę piłkarską, ale bynajmniej nie pożegnał się z futbolem. Do teraz pozostaje ekspertem dla kilku redakcji sportowych, ale to nie jedyne jego źródło dochodu. Drugie pochodzi ze sprzedaży luksusowych apartamentów. Wybór nie dziwi, do tego miejsca z Zakopanego jest jedynie tysiąc kilometrów.

Artur Wichniarek piłkarską karierę zakończył po sezonie 2010/11. W CV zapisał sobie18 występów w kadrze narodowej, 115 w Ekstraklasie i aż 215 w niemieckiej Bundeslidze.
Szybko przeniósł się do świata biznesowego, przyznał później, że dzięki temu mógł spojrzeć z innej perspektywy na swoje życie i podejmowane działania. Prowadził piekarnię, sklep z akcesoriami kuchennymi w Berlinie, inwestował w firmę produkującą meble ogrodowe. W ostatnich latach zmian jest u niego mniej. Cały czas współpracuje z różnymi redakcjami sportowymi jako ekspert, a do tego zarabia dzięki pracy w ramach Adria Europe Group.
"Specjalizujemy się w projektowaniu i budowaniu luksusowych nieruchomości w Chorwacji. Nasze projekty charakteryzują się innowacyjnymi rozwiązaniami, precyzyjnym wykonaniem i realizacją według najwyższych standardów. Jesteśmy nową marką na rynku, ale mamy ponad dwadzieścia lat doświadczenia w budowaniu obiektów mieszkaniowych i innych w Niemczech i Chorwacji" - czytamy na stronie internetowej spółki.
Artur Wichniarek współprowadzi biznes w Chorwacji. Ma klientów z wielu krajów
Firma ma biura w Varazdinie, Zadarze i Berlinie. CEO jest Robert Kralj, a jego partnerami są Gerd Grochowiak, Domagoj Krpina i właśnie Wichniarek. Ten ostatni opowiedział o kulisach tego biznesu w czerwcu 2024 r. w wywiadzie dla "Forbesa". Panuje podział obowiązków, "Król Artur" jako ten częściej przebywający w Polsce odpowiada głównie za wyszukiwanie inwestorów, z kolei Kralj spędza w Chorwacji aż sześć miesięcy w roku, zarządza pracami budowlanymi.
Poznaliśmy się przypadkiem, ale od samego początku nadajemy na tych samych falach, jest między nami duże zrozumienie
- Budujemy apartamenty w Zadarze, które następnie sprzedajemy. Chorwacja i Grecja są znakomitymi destynacjami dla osób, które uwielbiają pływać łódką czy jachtem. Ten biznes jest skierowany właśnie do takich pasjonatów. Mamy klientów z Polski, Czech, Słowacji, Węgier czy Austrii, więc można mówić o "international level" (poziomie międzynarodowym - red.), jak lubił mawiać Leo Beenhakker - podkreślał "Wichniar".
- Mamy kilka inwestycji, koncentrujemy się na apartamentach ekskluzywnych, stawiamy je w pierwszej lub drugiej linii brzegowej, czyli maksymalnie w odległości 50 metrów od morza. Takich działek jest coraz mniej, więc nie można mówić o masowej inwestycji. Mieliśmy szczęście, że kupiliśmy kilka takich gruntów jeszcze przed pandemią. Obawiam się, że podobne przedsięwzięcie byłoby teraz znacznie mniej opłacalne. To jest część mojej codzienności, choć nie muszę być w Zadarze na co dzień - dodał były zawodnik Arminii Bielefeld czy Lecha Poznań.
Czasem wrzuca na swojego Instagrama zdjęcia z postępów w budowie wybranego apartamentu. W tym portalu społecznościowym obserwuje go ponad 20 tysięcy osób.










