Ojciec Grzegorza Krychowiaka ma żal do syna. Wypomina mu to, prawda wyszła na jaw
Grzegorz Krychowiak miał zawsze bardzo dobrą relację ze swoimi rodzicami. W domu czuł się kochany i razem z dwoma pozostałymi braćmi miał sporo luzu. Po latach doszedł jednak do wniosku, który nieco go zabolał. Swój żal postanowił wyrazić również jego tata. Wypomniał synowi jedną rzecz. A rodzice nie robią się coraz młodsi...

W wywiadzie dla Sportowych Faktów WP Krychowiak opowiedział o męskim wyjeździe, jaki zorganizował dla swojego taty i siebie. Podczas tej wycieczki doszło do wielu poważnych rozmów między ojcem i synem, a część znalazła potem swoje miejsce w serialu dokumentalnym o polskim piłkarzu.
Grzegorz Krychowiak porozmawiał z ojcem o poważnych kwestiach
Krychowiak i jego tata mieli udać się do Mongolii, by na miejscu nakręcić scenę do serialu dokumentalnego. Przy okazji wyszedł im jednak 10-dniowy wyjazd, który okazał się przełomowy dla ich relacji.
"Mój tata jest wojskowym. Nie mieliśmy wielu okazji, by powiedzieć sobie tak głębokich rzeczy. Wcześniej nie było momentu i atmosfery, by to zrobić. Nasza rozmowa przebiegła bardzo naturalnie. Razem udaliśmy się do Mongolii, na dziesięciodniowy wyjazd ojca z synem. Pojechaliśmy kręcić tę scenę wcześnie rano. Mieliśmy jakiś jej zarys, ale nagle po prostu poszło" - tłumaczył Krychowiak w rozmowie ze Sportowymi Faktami WP.
Krychowiak nigdy nie ukrywał, że bardzo cenił sobie relacje w swoim domu - jak sam określił, jego tata wychowywał ich w wojskowej dyscyplinie, a mama dawała potrzebne domowi ciepło.
Ojciec Grzegorza Krychowiaka wciąż mu to wypomina
W filmie Grzegorz Krychowiak powiedział, że jego marzeniem jest, by jego syn chciał się ze nim spotykać, gdy piłkarz będzie już w wieku swojego taty. W tym kontekście jego ojciec miał do niego pewien żal.
Mówił wprost: przyjeżdżaj częściej do Mrzeżyna, a nie jeździsz po całym świecie. Wiem, że trochę zaniedbywałem swoich rodziców. Zrozumiałem to jakiś czas temu, po śmierci taty mojego przyjaciela.
"Ten przykład pokazał mi, że jutro może być za późno. Zdałem sobie z tego sprawę i obiecałem rodzicom, że będę częściej przyjeżdżał do Mrzeżyna, by po prostu posiedzieć z nimi przy stole. Rodzice bardziej to doceniają, niż gdybym miał ich zabrać na wycieczkę" - podkreślił były piłkarz.












