Nieznane kulisy. Sąsiedzi Łatwoganga ujawniają. Oto co działo się w nocy
Łatwogang rozbił bank, przeprowadzając transmisję na żywo, podczas której zorganizował charytatywną zbiórkę na rzecz fundacji Cancer Fighters, wspierającej najmłodszych walczących z chorobami nowotworowymi. Przeprowadzona przez niego akcja pochłonęła uwagę całej Polski. A jej centrum dowodzenia została kawalerka znanego twórcy. Co działo się w jej okolicy? O tym opowiedzieli w rozmowie z "Faktem" sąsiedzi Łatwoganga.

W całej Polsce wciąż wybrzmiewają echa wielkiej akcji napędzonej przez Łatwoganga, dla której źródłem inspiracji był utwór "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)" nagrany wcześniej przez Bedoesa 2115 i walczącą z nowotworem Maję Mecan. Transmisja na żywo, której w tle towarzyszył wspomniany kawałek, przerodziła się w ogólnokrajową inicjatywę, do której dołączyły znane osobistości ze świata sieci i showbiznesu oraz sportowcy. I którą przede wszystkim poparli liczni ludzie dobrej woli.
W efekcie podczas trwającej przez nieco ponad 9 dni relacji wideo udało się zebrać ponad 251 mln na rzecz fundacji Cancer Fighters. To kwota kosmiczna, choć przecież wcale nie ostateczna. Wciąż napływają przecież kolejne wpłaty, a dodatkowo na licytację trafiło mnóstwo wartościowych przedmiotów, które trafią pod wirtualny młotek, by wesprzeć najmłodszych pacjentów oddziałów onkologicznych.
Centrum dowodzenia całej akcji była niewielka kawalerka Łatwoganga, zlokalizowana na jednym z warszawskich osiedli, w stronę której nagle zaczęły wędrować nagle oczy niemal wszystkich Polaków. I w której zaczęło roić się od celebrytów. Doświadczyli tego namacalnie sąsiedzi znanego twórcy, którzy w rozmowie z "Faktem" opowiedzieli o kulisach głośnego przedsięwzięcia ze swojej perspektywy.
Łatwogang poruszył swoją akcją całą Polskę. Sąsiedzi ujawniają kulisy
Akcją, którą przeprowadził Łatwogang żyło - jak się okazuje - całe osiedle, co opisał jeden z jego mieszkańców - pan Wojciech.
Było bardzo głośno, ale też bardzo radośnie. To była naprawdę świetna akcja. Na początku z żoną nie wiedzieliśmy, co dzieje się, ale z czasem wszystko się wyjaśniło. Sami też wpłaciliśmy pieniądze. Pojawiło się tu wiele znanych osób, miło było zobaczyć te wszystkie twarze. A na sam koniec: klaksony, okrzyki, gratulacje, wielka radość
Inna z sąsiadek - pani Patrycja - ujawniła natomiast, co działo się nocami. Jak się okazuje, Łatwogang czasami opuszczał swoją kawalerkę, by zaczerpnąć nieco snu u sąsiadów. A w tym czasie jego goście przejmowali pałeczkę podczas streama. - Zdarzało się nawet, że Łatwogang nocował u jednego z sąsiadów, gdy inni prowadzili transmisje na żywo - ujawniła.
Do sąsiadów Łatwoganga czasami zaglądali jednak i jego goście. - Słyszałem nawet, że Jan Błachowicz był u kogoś na kawie i zrobiło mi się trochę smutno, że nie u mnie - śmiał się w rozmowie z "Faktem" wspominany wcześniej pan Wojciech.
Jan Błachowicz pojawił się u Łatwoganga 25 kwietnia. Polski mistrz UFC zadeklarował wówczas, że gdy zbiórka przekroczy próg 45 milionów euro, zgoli głowę na łyso. Ze swojej obietnicy wywiązał się od razu. Podczas gdy transmisję oglądało blisko 250 tysięcy ludzi, Błachowicz stracił wszystkie włosy.












