Niespodziewany ruch Macieja Kota. Tak został zawodnikiem MMA. "Teraz robię masę"
Maciej Kot ma na koncie nie tylko sportowe sukcesy, ale też zaskakujące historie z życia prywatnego. Jeszcze przed ślubem z Agnieszką Lewkowicz skoczek narciarski napotkał na swojej drodze kobietę, którą zdecydował się poderwać w dość nietypowy sposób. Medalista olimpijski z Pjongczangu przedstawił się wówczas kandydatce na żonę jako... zawodnik MMA. Prawda jednak szybko wyszła na jaw.

Maciej Kot od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskich skoków narciarskich. Medalista olimpijski z Pjongczangu, mistrz świata w drużynie oraz wielokrotny medalista mistrzostw świata i zawodów Pucharu Świata przez lata należał do ścisłej krajowej czołówki. Jego kariera obfitowała w sukcesy, ale też trudniejsze momenty, z których niejednokrotnie potrafił się podnieść, pokazując ogromną determinację i sportowy charakter.
W ostatnim czasie Maciej Kot znów dał o sobie znać na skoczni. Kilka solidnych występów sprawiło, że po ogłoszeniu powołań na zimowe igrzyska olimpijskie pojawiły się głosy, iż 33-latek powinien znaleźć się w olimpijskiej kadrze. Choć ostatecznie do Włoch nie poleciał, skoczek nie zamierza zwalniać tempa. Kot konsekwentnie trenuje i przygotowuje się do kolejnych startów na arenie międzynarodowej, jasno pokazując, że wciąż ma ambicje i sportowe cele do zrealizowania.
Maciej Kot udawał zawodnika MMA, by poderwać dziewczynę. Prawda prędko wyszła na jaw
W codziennej pracy i dążeniu do formy wspiera go małżonka Agnieszka Kot. Żona skoczka również jest sportsmenką - uprawia triathlon i doskonale rozumie realia życia podporządkowanego treningom, startom oraz wyrzeczeniom. Ich relacja oparta jest na wzajemnym wsparciu i zrozumieniu, co w świecie zawodowego sportu ma ogromne znaczenie.
Zanim jednak Agnieszka pojawiła się w jego życiu, Maciej Kot przez długi czas szukał drugiej połówki. Jedna z historii z tamtego okresu z pewnością zaskoczy wielu kibiców. Blisko dekadę temu w rozmowie dla "Weszlo.com" Kot zdradził anegdotę, w której… udawał zawodnika MMA, aby poderwać kandydatkę na żonę. Dziewczynę poznał przez kolegę, a sprawa nie była łatwa ze względu na jego filigranową posturę.
"Kogucia kategoria wagowa. Mówię jej, że za mną roztrenowanie, teraz robię masę. Ona dopytuje, kiedy mam walkę, to chętnie przyjdzie. Gadaliśmy dobre półtorej godziny. I ten kolega zaczął mnie podpuszczać, że może zrezygnuję z MMA i przejdę na skoki, bo mam do tego dobre warunki. Nakręcał to, mówił, żebym spojrzał na tego Maćka Kota, że wyglądam jak on. Dziewczyna się nie zorientowała, a nasze drugie spotkanie było na zawodach, bo kolega wziął ją na skocznię" - opowiadał z uśmiechem polski kadrowicz.











