Niebywała wpadka Maryli Rodowicz. Weszła na scenę i tak nazwała Chwalińską
Maryla Rodowicz od lat śledzi poczynania Igi Świątek, a podczas tegorocznego turnieju Rolanda Garrosa podziwiała popisy Mai Chwalińskiej na mączce. Nic więc dziwnego, że artystka zdecydowała się wspomnieć o 24-letniej zawodniczce podczas występu na trasie "Lata z Radiem i Telewizją Polską". Gwiazda polskiej estrady zaliczyła jednak potworną wpadkę.

W sobotę 20 czerwca rozpoczęła się trasa "Lata z Radiem i Telewizją Polską", która zinaugurowana została w Bielsku-Białej. Na scenie nie brakowało zarówno legend polskiej muzyki, jak i artystów, o których głośno zrobiło się w ostatnich latach. Jedną z gwiazd, na które czekali fani, była Maryla Rodowicz. 80-latka od blisko sześciu dekad błyszczy na scenie, a zanim zrobiła karierę w branży muzycznej, próbowała swoich sił jako lekkoatletka.
Choć ze sportowej kariery ostatecznie zrezygnowała, Rodowicz wciąż z zapartym tchem śledzi poczynania polskich sportowców, a przede wszystkim tenisistów. Artystka nie raz już okazywała swoje wsparcie Idze Świątek, a obojętnie nie przeszła także wobec ostatnich sukcesów Mai Chwalińskiej. Podczas sobotniego koncertu 80-latka ucięła sobie pogawędkę z prowadzącym i postanowiła zadedykować swój występ tenisistce. Pech chciał, że zaliczyła przy tym ogromną wpadkę.
"Sport jest bliski mojemu sercu i dlatego mój występ dedykuję Idze Chwalińskiej" - ogłosiła z dumą Rodowicz, myląc imiona i nazwiska Igi Świątek oraz Mai Chwalińskiej.
Sensacyjne 0:6 Sabalenki. Oto konsekwencje. Świątek nie ma na liście
Maja Chwalińska z "dziką kartą" na Wimbledon. Iga Świątek będzie bronić tytułu
Maja Chwalińska rozpaliła serca wszystkich rodaków podczas tegorocznej edycji turnieju Rolanda Garrosa. 24-latka bez problemu przebrnęła przez kwalifikacje, a w pierwszej rundzie sprawiła niemałą sensację, odprawiając z kwitkiem mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng. W kolejnych rundach urodzona w Miechowie zawodniczka wygrywała m.in. z Marią Sakkari, Anną Kalinską i Dianą Sznajder. Ostatecznie dotarła aż do finału, w którym jednak musiała uznań wyższość Mirry Andriejewej. Rosjanka wygrała to spotkanie 6:3, 6:2.
Już wkrótce Maja Chwalińska rozpocznie walkę o wielkoszlemowe trofeum na kortach All England Tennis and Croquet Club przy okazji 139. edycji Wimbledonu. Mimo awansu do ścisłej czołówki światowego rankingu kobiecego tenisa Polka nie miała jednak zapewnionego miejsca w głównej drabince turnieju. Wimbledon ustala bowiem listę uczestniczek na podstawie rankingu WTA z dnia rozpoczęcia eliminacji do wcześniejszego turnieju (Roland Garros), a w tamtym okresie Polka znajdowała się w drugiej setce, przez co nie kwalifikowała się bezpośrednio do turnieju głównego The Championship. Organizatorzy postanowili jednak przyznać naszej reprezentantce "dziką kartę".
Podczas imprezy w Londynie eksperci z pewnością bacznie obserwować będą również Igę Świątek, która bronić będzie wywalczonego przed rokiem tytułu. Przypomnijmy, że w ubiegłym sezonie 24-latka w finale pokonała Amandę Anisimovą 6:0, 6:0.
Afera o pieniądze dla Chwalińskiej od polskiego rządu. Następny sprzeciw











