W poniedziałkowe popołudnie kraj obiegła smutna informacja o śmierci wybitnego aktora Jana Frycza. 72-letni gwiazdor przez lata dostarczał emocji fanom teatru, kina i telewizji, jednak gra aktorska nie była jedyną jego pasją - pochodzący z Krakowa mężczyzna był bowiem także zapalonym fanem sportu. Ba, sam niegdyś próbował swoich sił w niektórych dyscyplinach. Ostatecznie jednak nie zdecydował się na karierę w sporcie.
"U mnie ambicje sportowe były zawsze wygaszane. Miałem starszego brata i jeszcze starszego kuzyna i przez to, że w każdej dyscyplinie sportu, którą chciałem uprawiać, oni okazywali się lepsi, to mnie trochę zniechęcało. Wielu sportów próbowałem, ale żadnym na poważnie się nie zająłem właśnie przez to, że byłem upokarzany przez sukcesy moich starszych krewnych" - tłumaczył w 2024 roku w rozmowie z Krzysztofem Bienkiewiczem z Interii.
Ważne miejsce w życiu aktora zajmowała piłka nożna i jego ukochana Cracovia. "Ja zawsze byłem kibicem Cracovii. Miałem dwóch kolegów z podstawówki, którzy grali w pierwszej drużynie. Poza tym podobał mi zwyczaj, który miała Cracovia, czyli treningu noworocznego w dniu 1 stycznia" - wyjawił w tym samym wywiadzie i przyznał, że przez ostatnie lata ta piękna piłkarska tradycja uległa zmianie. "Ja pamiętam te treningi inaczej, romantycznie. Przychodzili na nie panowie jeszcze "wczorajsi". Poza tym było zimno, więc dla rozgrzewki mieli pochowany w ubraniach alkohol, były rozmowy i poczucie wspólnoty. A teraz to się zmieniło. Nie ma już tej atmosfery noworocznego występku - wspomnienia dobrej zabawy" - wyjawił.
Zwrot akcji pod Wawelem. Koszmar potentata. 0 punktów po 3 meczach
Cracovia w poniedziałkowy wieczór pożegnała swojego wieloletniego kibica w poruszającym wpisie. "Z wielkim smutkiem przyjęliśmy informację o śmierci Jana Frycza. Był wybitnym aktorem teatralnym, filmowym i telewizyjnym, który przez lata swojej kariery stworzył wiele znakomitych i zapadających w pamięć ról. Przede wszystkim był jednak jednym z nas, kibicem Cracovii, człowiekiem związanym z naszym Klubem. Jako społeczność Cracovii łączymy się w bólu z Rodziną i Bliskimi Jana Frycza. Składamy najszczersze kondolencje" - przekazano.
Nie żyje Jan Frycz. Miał 72 lata
Jan Frycz w trakcie swojej kariery pracował m.in. a Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie oraz Teatrze Narodowym w Warszawie. Jego umiejętności aktorskie podziwiać mogli także fani kina i telewizji. Miał on okazję zagrać w takich produkcjach jak m.in. "Osiecka", "Czas honoru", "Legiony", "Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa", "Różyczka" i "Banksterzy".
Jego osiągnięcia zostały docenione - w 2005 roku odznaczony został Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w pracy artystycznej oraz Srebrnym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis". Dekadę później otrzymał także Złoty Medal "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".
Polski Związek Piłki Nożnej alarmuje. "Fakty są bolesne"











