Nie dowierzali, Żyła złamał zasady na oczach wszystkich. Kategoryczna reakcja sędzi
Kibice mieli okazję obejrzeć Piotra Żyłę w innym niż zwykle środowisku. Skoczek narciarski pojawił się na arenie "Ninja vs. Ninja" i w spektakularny sposób próbował pokonać tor przeszkód. W pewnym momencie, nie bacząc na nic, złamał zasady programu. Reakcja sędzi była natychmiastowa i kategoryczna. Co stało się później? Jest dokumentujące zdarzenie wideo.

Tak jak zapowiadano, Piotr Żyła pojawił się w nowym odcinku programu "Ninja vs. Ninja" na antenie Polsatu. W rozmowie z Interią Sport przyznał, że gdy otrzymał propozycję udziału w telewizyjnym show, nie wahał się zbyt długo. "Kwestia zapytania o zgodę, czy mogę. Wygląda to fajnie, chociaż wiem, że tam raczej do końca nie dojdę, bo wszystko tu jest na ręce, a jeśli chodzi o moje łapy no to wiadomo... Coś się trenuje, ale raczej minimalnie - mówił. W ocenie toru przeszkód wyróżnił jedno z wyzwań.
Ta ostatnia przeszkoda jest fajna, bo to szybkościowy wbieg na ścianę, więc elegancko
Oglądał wcześniejsze sezony programu i już wtedy w jego głowie pojawiła się myśl, że przejście toru to nie jest wcale prosta sprawa, a coś, co wymaga przygotowania. On jednak podszedł do sprawy bardziej na luzie, w formie zabawy. "Wiem, że dla mnie to będzie level high. Ale lubię nowe wyzwania i lubię się sprawdzić. Wpadnę do wody, to wpadnę. O to w tym chodzi, żeby była dobra zabawa" - zadeklarował, a czas pokazał, jak mu poszło.
Show Piotra Żyły w "Ninja vs. Ninja". Tak to się wszystko skończyło
Odcinek "Ninja vs. Ninja" został wyemitowany w Polsacie we wtorkowy wieczór, 3 marca. Jeszcze przed wejściem na tor prowadzący dopytywali Piotra Żyłę o jego plan na rywalizację. "Chyba będę pływał" - żartował, przewidując, że wszystko skończy się w basenie. "Albo już popłynąłem, że tu przyjechałem" - dodał ze śmiechem.
Żyła wystartował w parze z Michałem Nowaczykiem. Pierwszą przeszkodę "Wewiór" pokonał bez większych trudności. Schody zaczęły się przy drugiej. Piotr nie mógł rozbujać się na kołowrotku, więc niespodziewanie... wrócił na bezpieczny podest. "Patrz, zobacz, jaki cwaniaczek! Suchy skończy to. To jest właśnie definicja Piotrka Żyły" - komentowano na antenie.
Wtedy na torze pojawił się czerwony sygnał, ponieważ - wedle zasad - nie można wrócić na start. Jednak skoczek nie za wiele sobie z tego robił i kontynuował wyścig, przy okazji... łamiąc następne wytyczne. By utrzymać się na kołowrotku, użył bowiem nóg, a nie tylko rąk. "Nie wierzę. Oczywiście nóg nie wolno używać na tej przeszkodzie. Dalej będę przypominał, to jest wyścig specjalny. On może" - relacjonowali Łukasz "Juras" Jurkowski oraz Jerzy Mielewski.
Jury było jednak mniej wyrozumiałe. "Nie używamy nóg!" - głośno i kategorycznie upominała Żyłę arbiter. Krótko po tym komunikacie próba Piotra zakończyła się w spektakularny sposób. Schodził z areny przy głośnym aplauzie publiczności. "Tego nie zobaczycie na żadnej skoczni na całym świecie" - podsumował Mielewski.













