Nawrocki ogłosił to na scenie, ludzie nie wytrzymali. Salwa śmiechu, a potem aplauz
Karol Nawrocki uczestniczył w kolędowaniu z Polską Rodziną Olimpijską, a podczas spotkania wygłosił przemówienie, w którym mówił o polskich szansach medalowych na zimowych igrzyskach olimpijskich we Włoszech. Gdy ogłosił, co sądzi o przewidywaniach komentatorów, nawiązując przy okazji do swoich doświadczeń, publiczność nie wytrzymała. Rozległy się wybuchy śmiechu i brawa. A jak naprawdę wyglądają biało-czerwone nadzieje na ZIO 2026? Jest głos z polskiej misji olimpijskiej.

Karol Nawrocki zadeklarował, że jako prezydent Rzeczypospolitej Polskiej będzie wspierał polskich sportowców przy okazji różnych imprez. Jak obiecał, tak robi. Ostatnio wybrał się na konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem, gdzie osobiście dziękował Kamilowi Stochowi za lata pięknej i bogatej w sukcesy kariery. Ma również być obecny na zbliżających się zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 (6-22 lutego).
Wcześniej wziął udział we wspólnym kolędowaniu z Polską Rodziną Olimpijską zorganizowanym przez Polski Komitet Olimpijski. Wygłosił przemówienie, w którym padło wiele ważnych słów, a jego echa wcale nie milkną.
Prezydent Nawrocki wyszedł na scenę i się zaczęło. Padły ważne słowa
"To, co najpiękniejszego wyniosłem ze sportu, jako stojący dzisiaj przed Wami Prezydent Rzeczypospolitej, to właśnie przekonanie, że życie i sport uczy nas - z jednej strony pokory, uczy nas przegrać, aby potem wygrać, ale uczy nas też współpracy z innymi ludźmi" - mówił prezydent.
Czuję się pierwszym kibicem Rzeczypospolitej, wszystkich dyscyplin i zawsze moje serce bije mocniej, gdy polski sportowiec występuje w zawodach sportowych, a szczególnie, gdy wybrzmiewa polski hymn i powiewa wysoko biało-czerwona flaga
Wyraził przekonanie, że Polacy są dumni ze swoich sportowców. Przy okazji wytłuścił różnice i podobieństwa między sportem a polityką. "I w sporcie, i w polityce wszyscy potrafimy i przegrywać, i wygrywać. Porażka w sporcie i w polityce jest czymś zupełnie naturalnym. Upadamy na jednych igrzyskach olimpijskich albo na zawodach, aby podnieść się na kolejnych. Wiemy i mamy świadomość, że niczego nie zrobimy sami. Potrzebny jest zespół" - zaznaczał.
Zdaje sobie sprawę, jak wielkim testem dla polskiego sportu będą zimowe igrzyska olimpijskie. Zapoznał się z analizami specjalistów, którzy twierdzą, że raczej nie należy spodziewać się wielu medali dla Polski, ale niekoniecznie do tych ekspertyz się przywiązuje. Porównał to do swojej sytuacji sprzed miesięcy, kiedy to ubiegał się o fotel Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
"Gdyby ktoś rok temu powiedział, że będę Prezydentem Polski, to wielu by powiedziało, że tak nie będzie" - stwierdził, na co publiczność zareagowała śmiechem i brawami.
"Więc to z całą pewnością nie komentatorzy, nie bukmacherzy decydują o tym, kto zdobywa medale na igrzyskach olimpijskich, tylko decydują o tym sportowcy, którym, jak wierzę i jak życzę, nie zabraknie siły, determinacji i umiejętności, aby dać radość wszystkim obywatelom naszej wspaniałej Unii Europejskiej, ukochanej Rzeczypospolitej Polskiej" - podsumował Karol Nawrocki.
Jakie są szanse medalowe Polski na ZIO 2026? Mogą być niespodzianki
A jak rzeczywiście wyglądają te wspomniane przez głowę państwa olimpijskie szanse medalowe Polski? Dużo w tym kontekście mówi się o naszych panczenistach.
Faworytem do złota wydaje się legitymujący się polskim paszportem od sierpnia 2025 roku Władimir Semirunnij, łyżwiarz szybki, wicemistrz świata na dystansie 10 000 m. Wysoko oceniane są również możliwości Damiana Żurka, Kai Ziomek-Nogal, Andżeliki Wójcik, Marka Kani i Piotra Michalskiego. Wiele radości dostarczyć może sztafeta. Kibice są też ciekawi formy Natalii Maliszewskiej, która stanie przed okazją do rewanżu za feralny dla niej Pekin.
"W przypadku łyżwiarstwa szybkiego dla nas 'biegi o medale' to będą biegi na 500 metrów kobiet i mężczyzn, 1000 metrów mężczyzn i 10 kilometrów. Czyli pełen rozstrzał, od sprintu do długiego dystansu" - ocenia we "Wproście" Konrad Niedźwiedzki, emerytowany panczenista, wielokrotny mistrz Polski i medalista MŚ, a obecnie szef polskiej misji olimpijskiej ZIO 2026 oraz dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
Absolutnie nie wyklucza niespodzianek na igrzyskach. A o tym, co już niebawem polscy sportowcy mogą zgotować we Włoszech, mówi jasno. "Wszyscy czekają na 'przebudzenie' skoczków, może zaskoczą na igrzyskach. Do tego saneczki lub biathlon. Trudno przecież wskazywać na Olę Król-Walas, jako potencjalną niespodziankę, skoro niedawno zdobyła kolejny medal w snowboardzie. Biathlon całkiem solidnie startuje w ostatnich latach. Przy dobrym strzelaniu, niezłym biegu, Polska może sprawić miłą niespodziankę. Na igrzyskach wszystko może się wydarzyć. Mam nadzieję, że polski kibic będzie miał powody do zadowolenia w trakcie olimpijskich zmagań" - podsumowuje.














