Nawrocki dosadnie odpowiada kibicom. Zagotowało się po tych transparentach
Zagotowało się po transparentach kibiców, którzy uderzyli w Karola Nawrockiego po tym, jak zawetował on nowelizację Kodeksu postępowania karnego. Teraz prezydent odpowiada piłkarskim fanom i dobitnie wyjaśnia, skąd jego decyzja. Nie ma zamiaru się ugiąć i deklaruje, że dziś także nie podpisałby tego projektu. Dlaczego?

Całkiem niedawno na kilku stadionach w Polsce pojawiły się transparenty krytycznie oceniające jedną z decyzji Karola Nawrockiego. Chodziło o zawetowanie nowelizacji Kodeksu postępowania karnego, czyli rządowego projektu mającego na celu dostosowanie polskiego prawa do dyrektyw Unii Europejskiej w zakresie praw oskarżonych. Zakłada on m.in. wzmocnienie praw procesowych jednostki, ograniczenia stosowania tymczasowego aresztowania oraz zmiany w obszarze legalizmu dowodowego.
Decyzja nie spodobała się kibicom, a przynajmniej ich części. "Karol Nawrocki - niekończące się areszty, nielegalne dowody, 60-ką podajesz rękę, a krzywdzącym ludzi organom przyznajesz swobody. Nie jesteś jednym z nas" - napisali fani Piasta Gliwice, a banerów o podobnej treści było więcej.
Teraz prezydent postanowił wyjaśnić, dlaczego nie złożył podpisu pod projektem. Wytłumaczył, że uważa go za szkodliwy dla wymiaru sprawiedliwości i ochrony praw jednostki (zwłaszcza najmłodszych), a decyzję podtrzymuje.
To dlatego prezydent Nawrocki zawetował nowelizację KPK
"Myślę, że to musi być dla pana poniekąd bolesne, że ci najbardziej zagorzali kibice, którzy tak bardzo pana wspierali w kampanii wyborczej, nagle wywieszają transparenty, że pan nie jest już jednym z nich" - rzucił Krzysztof Stanowski podczas wizyty prezydenta w Kanale Zero. Co na to Karol Nawrocki?
Żeby było bolesne, musiałbym nie znać środowiska kibiców
"Środowisko kibiców jest środowiskiem, które jest niesterowalne. To jest rzecz oczywista. (...) To środowisko bardzo wolnościowe. Na trybunach wyrażają różne opinie, i chwała im za to. (...) Kwestia reakcji kibiców dla mnie jest naturalna. Rzeczy, które kibiców bolą, są po prostu komunikowane na transparentach" - dodał.
A następnie przeszedł do uzasadnienia decyzji o zawetowaniu nowelizacji KPK. Od razu zaznaczył, że dziś zrobiłby tak samo. Zwrócił uwagę, że na jednym ze stadionów - w Zabrzu - pojawił się baner dobrze oddający jego sposób myślenia i clue sprawy. Tam kibice zwrócili uwagę na to, że zaproponowana nowelizacja mogłaby nie gwarantować należytej ochrony najmłodszym.
"Kibicom i obywatelom, tacy ja my, należą się europejskie standardy. Rzeczywiście, te kwestie odnoszące się do tymczasowego aresztowania wymagają refleksji, wymagają zgody, jestem za. Jestem za tymi rozwiązaniami, które pojawiły się w ustawie o KPK" - zadeklarował i od razu wyjaśnił, że pojawiło się "ale", które przesądziło o jego negatywnej decyzji.
"Do jednego worka wrzucono kwestie, które są zasadnicze" - stwierdził, sygnalizując, że na nowelizacji skorzystać by mogli także ludzie dopuszczający się przestępstw wobec dzieci. Na to nie ma jego zgody. "Oczywiście, że nie podpisałbym ustawy, w której zabrano prokuratorom możliwość tymczasowego aresztowania ludzi łowiących dzieci w internecie, żeby je krzywdzić" - dobitnie oświadczył.
Coś jeszcze wzbudziło jego wątpliwości i obawy. "Wpisano też tam rzeczy związane ze strategicznym bezpieczeństwem Polski, czyli odnoszące się do terrorystów. Cieszę się, że jeden stadion w Polsce wyłapał tę subtelność. Tak, obywatele - w tym kibice - mają prawo do tych standardów, które zostały zapisane w tej ustawie, ale nie chcą, żeby znalazły się tam rozwiązania, które mogą skrzywdzić ich dzieci albo dla terrorystów, którzy mogą wysadzić ich stadion" - podsumował prezydent.













