Następna burza wokół TVP. Nagły i niespodziewany cios. Marek Szkolnikowski reaguje. "Był pomysł debaty"
Od kilku miesięcy wokół TVP jest bardzo gorąco. Głównie w temacie pożegnań ze stacją. Teraz dochodzi następna burza. Tym razem chodzi o redakcję sportową. Marek Koźmiński, dość niespodziewanie i nagle, wraca do tematu debaty z 2021 roku, kiedy to rywalizował z Cezarym Kuleszą o fotel prezesa PZPN. Jego zdaniem jego przeciwnik zastosował niekoniecznie czyste zagrywki, a w sprawę wmieszał telewizję. Dyrektor Marek Szkolnikowski nie pozostawił tego bez reakcji.

Spore zmiany w TVP dotknęły wielu pracowników - w tym ekipę "Pytania na śniadanie", która została wymieniona na innych prowadzących - ale raczej omijają redakcję sportową stacji. W obliczu niedawnych zapowiedzi nowego dyrektora Jakuba Kwiatkowskiego nie powinno to dziwić. Sygnalizował on, że ceni sobie pracę swoich podwładnych i nie planuje żadnych gwałtownych ruchów.
"Żadnej rewolucji nie będzie, bo w redakcji TVP Sport pracuje bardzo dużo utalentowanych ludzi. Są młodzi, ale też doświadczeni i ta mieszanka rutyny z młodością - jak w takiej prawdziwej drużynie sportowej - jest dobra" - tłumaczył w rozmowie ze Sport.pl.
Wbrew plotkom i spekulacjom ze stacją nie żegnają się Maciej Kurzajewski i Przemysław Babiarz. Obaj dziennikarsko obsługiwali konkursy Pucharu Świata w skokach narciarskich w Polsce, a także mistrzostwa świata w lotach na Kulm. A to raczej nie koniec. Babiarz nie ukrywa, że marzy mu się skomentowanie następnych ważnych sportowych wydarzeń.
Czekam na halowe mistrzostwa świata w lekkiej atletyce, na igrzyska olimpijskie, na pływanie, a na razie mam skoki narciarskie i z tego szalenie się cieszę
Tymczasem właśnie wraca temat tego, co w TVP Sport miało dziać się w momencie, gdy o prezesurę w Polskim Związku Piłki Nożnej walczyli Cezary Kulesza i Marek Koźmiński. Drugi z nich zgłasza teraz poważne wątpliwości.
Wraca temat debaty w TVP. Koźmiński: "Szkolnikowski dostał telefon, żeby to absolutnie zrzucić z anteny". Jest odpowiedź
Marek Koźmiński, który niegdyś był konkurentem Cezarego Kuleszy w walce o fotel prezesa PZPN, twierdzi, że rywalizacja z 2021 roku niekoniecznie była całkiem uczciwa. Według niego w sprawę zamieszana była nawet... Telewizja Polska. W rozmowie z goal.pl wylicza zagrywki, jakie miał zastosować jego przeciwnik.
"Mój konkurent [Cezary Kulesza - przyp. red.] wręcz obdzwaniał pewne kluby. Nie przychodźcie na spotkania, nie rozmawiajcie z nim. Miała być debata w TVP, wtedy dyrektor Szkolnikowski dostał telefon, żeby to absolutnie zrzucić z anteny" - przekonuje.
Zarzuty brzmią poważnie. Na tyle, że szybko zareagował na nie były dyrektor TVP Sport, Marek Szkolnikowski. Wyjaśnia, jak sprawa wyglądała z jego punktu widzenia. "Był pomysł debaty to prawda, sam ją chciałem zorganizować, ale sztab Kuleszy uznał, że głosują delegaci, a nie media. Sztab Koźmińskiego nalegał więc żeby w takim razie był jeden kandydat, a obok puste krzesło. Uznałem, że w takiej formule byłoby to stronnicze i mało rzetelne" - opisał.
W odpowiedzi na wątpliwość jednego z internautów doprecyzował jeszcze, że obaj kandydaci do fotela prezesa PZPN otrzymali zaproszenie do debaty i mieli wybór, czy wziąć w niej udział czy nie. "Warunek był jeden: obydwaj muszą być obecni" - podsumował.











