Najnowszy wpis Szeremety. Nie mogła dłużej milczeć, pochwaliła się światu
Już od jakiegoś czasu wiadomo, że oprócz boksu Julia Szeremeta ma też inną sportową pasję - jazdę konną. Teraz wydało się coś jeszcze, pięściarka pochwaliła się bowiem pewnym przełomem, który zaszedł na tym życiowym polu. Wcześniej wielkie zamiłowanie do koni potwierdził jej ojciec. Ujawnił, jak wyglądały pierwsze lata córki na rodzinnym ranczu w Bieniowie. Powiedział również, skąd nietypowe drugie imię Julii.

Pierwszą wielką sportową miłością Julii Szeremety wcale nie był boks. Od 5. roku życia uczęszczała bowiem na karate. I to z inicjatywy mamy, która przed laty sama była związana z tą dyscypliną. Jednak po siedmiu latach 12-letnia wówczas Julka zapragnęła zmiany i zaczęła zajęcia w ringu. Początkowo łączyła treningi pięściarskie i karate, lecz po roku takiej intensywności ostatecznie postawiła na boks.
W wolnym czasie od najmłodszych lat szkoli się również w jeździe konno. Jej rodzice prowadzą małą stadninie w Bieniowe (niedaleko Chełma na Lubelszczyźnie), niewielkiej miejscowości z około 40 domostwami. Na stajennym pokładzie znajduje się ogier, który należy do Julii Szeremety. Sportsmenka poinformowała właśnie o pewnym przełomowym momencie.
Julia Szeremeta pochwaliła się przełomem. Tego wcześniej nie było
"Dzisiaj pierwszy raz wsiadłam na Tarantino. Mój 3-letni ogierek w trakcie zajeżdżania i powiem jedno - petarda. Taki grzeczny, spokojny i niesamowicie wygodny pod siodłem. Czuć, że ma w sobie prawdziwą klasę i ogromny potencjał" - z radością poinformowała Julia Szeremeta w najnowszym wpisie w mediach społecznościowych, udostępniając zdjęcia ze wspomnianym przez siebie koniem.
Rodzice pięściarki, Andrzej i Wiesława Szeremetowie, zamieszkali w Bieniowie prawie 20 lat temu. Na 20-hektarowej posesji założyli ranczo. Córka szybko zaczęła korzystać z uroków okoliczności, w jakich przyszło jej dorastać. Gdy miała 3 lata, tata pierwszy raz posadził ją na grzbiet konia. "Nie chciała zejść. Potem kupiliśmy jej kucyka, na którym jeździła bez przerwy. Wskakiwała na niego i pędziła do stawu, w którym razem pływali" - wspominał Andrzej Szeremeta dla "Faktu" w 2024 roku.
Z kolei mama, w tej samie rozmowie, przypominała początki córki w karate. Niemal od razu Julii szło świetnie, po trzech miesiącach treningów zdobyła pierwszy srebrny medal. A rywalki bały się z nią mierzyć, co zaznaczył ojciec sportsmenki.
Szybko zdobyła sławę w środowisku. Z czasem dziewczynki, a i niektórzy chłopcy, bali się z nią walczyć. Na jednych zawodach, kiedy miało dojść do jej walki z inną zawodniczką, ta dziewczynka zaczęła płakać i odmówiła walki
Rodzice zgodnie podkreślili, że Julia od zawsze była żywiołowa, energiczna, utalentowana i bardzo waleczna. "Jesteśmy bardzo dumni, bardzo ją kochamy. To nasza wojowniczka. Julia na drugie imię ma Atena. Nie bez przyczyny je dostała..." - podkreślił Andrzej Szeremeta.













