Najman usłyszał o Epsteinie i aż się zagotował. Od razu wkroczył do akcji
Marcin Najman skomentował medialną burzę po ujawnieniu milionów stron akt dotyczących Jeffreya Epsteina. Były pięściarz, kickbokser i zawodnik MMA w swoim stylu odniósł się do pojawiających się w dokumentach nazwisk, w tym również polskich. "Cesarz" nie gryzł się w język, wystarczyły dwa zdania.

Marcin Najman to postać doskonale znana fanom sportów walki w Polsce. Pięściarz, kickbokser i zawodnik MMA przez lata rywalizował na zawodowych ringach, zdobywając m.in. mistrzostwo Polski juniorów w kickboxingu w latach 1998 i 1999, a także tocząc głośne pojedynki w formule boksu i mieszanych sztuk walki. W listopadzie 2025 roku po przegranym pojedynku z Pawłem Bombą na gali Fame 28: Armagedon "Cesarz" niespodziewanie ogłosił definitywne zakończenie kariery.
Po zakończeniu regularnych startów w sporcie Marcin Najman pozostał bardzo aktywny w przestrzeni publicznej. Chętnie udziela się w mediach społecznościowych, gdzie komentuje bieżące wydarzenia nie tylko związane ze sportem, ale również z polityką, popkulturą czy sprawami społecznymi. Jego wpisy często wywołują burzliwe dyskusje i szybko obiegają internet. Tym razem Najman postanowił odnieść się do ogromnego poruszenia po ujawnieniu kolejnych akt dotyczących Jeffreya Epsteina.
Marcin Najman przemówił po ujawnieniu akt Jeffreya Epsteina. Wymownie
30 stycznia amerykański Departament Sprawiedliwości opublikował gigantyczny zbiór dokumentów związanych ze sprawą Epsteina. Trzy miliony stron akt, 180 tysięcy zdjęć oraz około dwóch tysięcy nagrań wideo zostały udostępnione opinii publicznej. To największa taka publikacja w historii USA dotycząca tej afery. Przypomnijmy, że Epstein został w 2008 roku skazany na Florydzie za wykorzystywanie seksualne nieletnich, a w 2019 roku usłyszał federalne zarzuty handlu nieletnimi. Nie doczekał jednak procesu - 10 sierpnia 2019 roku zmarł w nowojorskim areszcie, a jego śmierć uznano za samobójstwo.
Do całego zamieszania odniósł się Najman w swoim wpisie, komentując lawinę nazwisk pojawiających się w dokumentach. "Ten Epstein to musiał być bardzo samotnym i wyalienowanym człowiekiem. Wychodzi na to, że nikt go nie znał i nie utrzymywał z nim kontaktu" - napisał ironicznie były zawodnik.
W ujawnionych aktach pojawiły się również polskie wątki, co dodatkowo podgrzało atmosferę w kraju. W dokumentach znalazła się m.in. korespondencja Epsteina z polską modelką Marianą Idźkowską, z którą miał kontakt mailowy i osobisty w latach 2014-2015. Wspomniano także nazwiska Wojciecha Fibaka i Sandry Kubickiej. Oboje publicznie podkreślili jednak, że nie łączyły ich z Epsteinem żadne bliższe relacje. Mimo to sam fakt pojawienia się polskich nazwisk w aktach sprawił, że temat stał się jednym z najgłośniejszych w ostatnich dniach.
"Pragnę podkreślić, że mój Mocodawca jest osobą niekaraną, która nigdy nie była oskarżona o popełnienie jakiegokolwiek czynu zabronionego, wobec której nigdy nie było prowadzone jakiekolwiek karne postępowanie sądowe, zarówno na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jak i poza jej granicami. Odnosząc się do pojawiających się w ostatnich dniach nieuprawnionych sugestii dotyczących rzekomych relacji mojego Mocodawcy z Jeffreyem Epsteinem, wskazuję jednoznacznie, iż znajomość obu Panów miała charakter wyłącznie powierzchowny. Nie łączyły ich żadne relacje biznesowe ani towarzyskie o charakterze prywatnym - nie byli przez siebie zapraszani, nie uczestniczyli we wzajemnie organizowanych przyjęciach, nigdy nie prowadzili rozmów telefonicznych ani nie spotykali się bezpośrednio bez obecności osób trzecich" - przekazał w oświadczeniu pełnomocnik Wojciecha Fibaka, adw. Zbigniew Roman.












