Reklama

Reklama

Mocne oświadczenie Rzeźniczaka. "Nie mam już siły tolerować jej zachowań"

Jakub Rzeźniczak, na swoim koncie na Instagramie, odniósł się do zarzutów dotyczących jego zachowania względem byłej partnerki, jakie w ostatnich dniach spływały w jego kierunku ze strony internautów. Najsmutniejsze w całej sytuacji jest fakt, że jej tłem jest ciężka choroba ich synka.

Rzeźniczak na początku roku poinformował o tym, że u jego półrocznego synka zdiagnozowano nowotwór wątroby. Magdalena Stępień, była partnerka piłkarza, a matka dziecka, udała się z synkiem do kliniki w Izraelu, a w ostatnich dniach udostępniła zbiórkę, mającą pomóc w pokryciu bardzo wysokich kosztów leczenia Oliwiera. 

To sprawiło, że Rzeźniczak został zaatakowany przez internautów, zarzucających mu, że w tej trudnej sytuacji nie wspiera synka i byłej partnerki. Dzisiaj piłkarz zdecydował się opublikować oświadczenie, w którym odnosi się do całej sytuacji.

Reklama

Jakub Rzeźniczak: Nie mam wpływu na to, co mówi i publikuje mama Oliwiera

- Starałem się wytrzymać jak najdłużej i nie wypowiadać w kwestii mojej relacji z mamą Oliwiera, zdając sobie sprawę w jak trudnej sytuacji jest nasz syn i jak wielkie i skrajne emocje temu towarzyszą. Sytuacja sprzed kilku dni, gdy zostałem oskarżony o zastraszanie sprawiła, że nie mam już siły tolerować pewnych zachowań Magdy. Wielokrotnie prosiłem Magdę, by w tak ciężkiej dla nas sytuacji nie oczerniała mnie oraz nie manipulowała faktami i że mam już tego dosyć i więcej nie mogę tego tolerować - czytamy w oświadczeniu piłkarza Wisły Płock. 

Rzeźniczak w oświadczeniu odnosi się także do decyzji byłej partnerki o wyjechaniu z synem do Izraela i podejmowaniu leczenia właśnie tam. Zawodnik wyjaśnia, że sposób i czas leczenia w Polsce i Izraelu w zasadzie się nie różni, więc w tej sytuacji lepiej byłoby, gdyby chłopiec był leczony w Polsce, gdzie może liczyć na wsparcie obu rodziców, a także ich bliskich. 

Dodaje też, że eksperci, u których zasięgał wiedzy, odradzali wyjazd Oliwiera w takim momencie, gdyż wymusiłoby to przerwę w podawaniu chemii, co mogłoby mieć bardzo złe skutki, bo guzy nowotworowe u dzieci namnażają się w błyskawicznym tempie. 

- Ostatecznie zgodziłem się na wyjazd Oliwera pod naporem ciężkich oskarżeń jego mamy, jakoby choroba syna była spowodowana stresem(co jest nieprawdą) oraz że wszelkie konsekwencje jego pozostania w Polsce będą moją winą - pisze w oświadczeniu 35-latek.

Piłkarz prosi też o uszanowanie jego sytuacji. - Nie mam wpływu na to, co mówi i publikuje mama Oliwierka, ale apeluję i proszę przede wszystkim media o uszanowanie prywatności mojego syna i mojej, o niepowielanie pewnych twierdzeń, wypowiedzianych w emocjach przez mamę Oliwiera. Nie wykorzystujcie tego - kończy swoje oświadczenie Jakub Rzeźniczak.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy