Minister Tuska skonfrontowany z tym, co zrobił w przeszłości. "Nie wstydzę się"
Jakub Rutnicki w rządzie Donalda Tuska pełni funkcję ministra sportu i turystyki, jednak zanim zaistniał w polityce, działał w... branży rozrywkowej. Podczas Gali Mistrzów Sportu przedstawiciel Platformy Obywatelskiej zapytany został o swój udział w pierwszej edycji "Idola". Nad odpowiedzią nie wahał się długo.

Jakub Rutnicki to dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej polityki sportowej. Polityk związany z Platformą Obywatelską w rządzie Donalda Tuska pełni funkcję ministra sportu i turystyki, odpowiadając za strategiczne kierunki rozwoju aktywności fizycznej i sportu w Polsce. Choć obecnie kojarzony jest przede wszystkim z resortem i sejmową mównicą, jego życiorys skrywa wątek, który dla wielu wciąż bywa zaskoczeniem.
Zanim Rutnicki na dobre związał się z polityką, dał się poznać szerokiej publiczności jako uczestnik pierwszej edycji programu "Idol". W 2002 roku, jako 23-letni student politologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, pojawił się na scenie muzycznego show i szybko zwrócił uwagę jurorów. Jego interpretacja utworu zespołu Dżem zapewniła mu miejsce w finałowej dziesiątce programu. Choć nie dotarł do ścisłego finału, udział w "Idolu" przyniósł mu ogólnopolską rozpoznawalność, którą w kolejnych latach wykorzystał już na zupełnie innym polu.
Jakub Rutnicki wspomina udział w "Idolu". "Jestem z tego dumny"
W rozmowie z Plejadą oraz podczas Gala Mistrzów Sportu Rutnicki został zapytany o udział w show i wrócił wspomnieniami do tamtych chwil. "To była piękna przygoda w moim życiu, że miałem przyjemność wystąpić w programie rozrywkowym. Nie jestem muzykiem, śpiewam raczej do ogniska. Mój dziadziuś był organistą, więc może to mam we krwi" - stwierdził. Wspominał także słowa babci, która powtarzała mu, by "iść tam, gdzie ludzie śpiewają, bo tam są dobrzy ludzie". Jak przyznał, możliwość podzielenia się pasją i pozytywny odbiór publiczności pozostają dla niego bardzo miłym doświadczeniem.
Minister sportu nie ukrywa dumy z tego etapu życia. "Absolutnie się tego nie wstydzę, wręcz przeciwnie jestem z tego dumny, że mogłem wspólnie śpiewać z takimi artystami jak Ania Dąbrowska, Tomek Makowiecki, Ewelina Flinta, Alicja Janosz, Szymon Wydra. To są moi wspaniali koledzy i koleżanki sprzed lat. Każdy poszedł w inną stronę, ale to są takie miłe i dobre wspomnienia" - podsumował.











