Michalczewski nie próżnował w majówkę. Wszystkim pochwalił się w sieci
Dariusz Michalczewski nie próżnuje na sportowej emeryturze i korzysta z pieniędzy, które udało mu się zgromadzić dzięki marce "Tiger". Były niekwestionowany mistrz świata w boksie niedawno pochwalił się w sieci zdjęciami ze swojej majówki spędzonej poza granicami Polski. Wybrał naprawdę odległy cel podróży, oddalony o ponad 4 tys. kilometrów w linii prostej od Warszawy.

Fenomen swoich czasów, niekwestionowany mistrz świata wagi półciężkiej w boksie, posiadacz tytułów WBO, WBA oraz IBF - Dariusz "Tiger" Michalczewski. Polsko-niemiecki pięściarz w trakcie bogatej kariery sportowej praktycznie nie miał sobie równych, co potwierdza liczba 50 stoczonych pojedynków i aż 48 wygranych z rzędu.
Tylko dwie ostatnie walki 57-latka zakończyły się przegranymi. Wcześniej nokautował rywali 38-krotnie.
Michalczewski stoczył swój "last dance" w ringu w 2005 r. i od tego czasu może cieszyć się sportową emeryturą. Pomaga mu w tym własna marka napojów energetycznych sygnowana jego popularnym pseudonimem "Tiger", dzięki której dorobił się milionów na koncie.
Tak Michalczewski bawił się w majówkę. Nie do wiary, gdzie ją spędzał
Kilka dni temu były pięściarz postanowił pochwalić się w sieci zdjęciami z majówki. Ku zdziwieniu znacznej części fanów, Michalczewski wcale nie spędzał jej przy grillu, jak prawdopodobnie większość Polaków, a w oddalonym o ponad 4 tys. kilometrów w linii prostej od Warszawy... Dubaju.
- Dubaj, wieczór z Rodziną i Przyjaciółmi. Majówka bez zbędnego pośpiechu, za to w dobrym gronie. Dobrego weekendu! - napisał "Tiger" na Instagramie, dołączając do wpisu zdjęcia z najbliższymi.
Michalczewski zdaje się nie próżnować na emeryturze i w każdej przerwie od prowadzenia wspomnianego biznesu stara się spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi. Piknik, na który zdecydował się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, może natomiast dziwić ze względu na napiętą sytuację panującą na Bliskim Wschodzie.
Na twarzy byłego mistrza widoczny jest jednak szeroki uśmiech, co wskazuje raczej na to, że jego wyjazd przebiegł bez większych problemów. Michalczewski z pewnością wypoczął i nabrał energii niezbędnej w stawianiu kolejnych kroków w jego biznesowej karierze.












