Marcin Gortat opowiedział o świętach w NBA. Tak to wyglądało naprawdę
Marcin Gortat w programie Post Prime postanowił uchylić rąbka tajemnicy dotyczącego tego, jak wyglądało Boże Narodzenie dla zawodnika grającego w NBA. Okazało się, że sprawa nie była taka prosta i wielu koszykarzy nie obchodziło świąt w rodzinnym gronie. Gortat opowiedział, jak wyglądało to z jego perspektywy. Wyjaśnił też, jak drużyny dbały o to, by zawodnicy nie zostali w ten dzień sami.

Marcin Gortat po latach spędzonych w NBA postanowił otworzyć się nieco w temacie świąt Bożego Narodzenia i tego, jak spędzał je w Stanach Zjednoczonych. Sprawa nie była tak oczywista, bo amerykańska liga koszykówki rządzi się swoimi prawami.
Marcin Gortat przez 11 lat grał w NBA
Gortat przeszedł do historii jako jeden z najbardziej znanych polskich koszykarzy w NBA - jako jedyny z nich wszystkich dotarł do finału rozgrywek. W przeszłości grał dla Orlando Magic, Phoenix Suns, Washingon Wizards i Los Angeles Clippers. Przez całą karierę na amerykańskich parkietach zarobił 95 milionów dolarów.
W USA spędził 11 lat, a to oznaczało również wiele świąt Bożego Narodzenia spędzonych na amerykańskiej ziemi. W NBA jest to także szczególny czas - rozgrywki nie mają wtedy przerwy. Boże Narodzenie dla fanów koszykówki i samych koszykarzy oznacza jedne z najbardziej prestiżowych meczów w sezonie.
Marcin Gortat szczerze o świętach Bożego Narodzenia w NBA
W Polsce w święta Bożego Narodzenia wiele rozgrywek ma przestój. Decyzja jest spowodowana wieloma czynnikami - oglądalnością, brakiem obecności kibiców na stadionach i halach, a także kwestią samych zawodników, którzy chcieliby spędzić ten czas w rodzinnym gronie.
Inaczej sprawa ma się w Stanach Zjednoczonych, gdzie Boże Narodzenie to czas największej oglądalności wielu programów, w tym sportu. Od lat w NBA trwa tradycja świątecznych meczów, które gromadzą przed telewizorami tłumy widzów. Jak wygląda to wszystko od strony koszykarzy? Marcin Gortat uchylił rąbka tajemnicy.
"Graliśmy w Wigilię i graliśmy w Sylwestra parę razy. Różnie było. Dzień przed i w dniu były takie mecze, że tak powiem, mecze "okej", z tego względu, że jak rodzina przygotowuje cały posiłek w domu, to klub też zabezpiecza takie rzeczy" - opowiadał.
Zawsze siadamy razem czy zespołowo zaraz po meczu i to nie jest tak, że wracasz do domu i nagle nie masz co zjeść, nie masz skąd zamówić, bo wszystko pozamykane
Twierdził, że zarówno rodzina, jak i klub dbali o to, by te dni pozostały dla graczy też przyjemnością i by mogli spędzić je przy wspólnym stole. Jednocześnie podkreślił, że zawsze chciało się grać w terminach świątecznych czy noworocznych ze względu na prestiż - tylko najlepsze drużyny mogą cieszyć się z bycia wybranym przez organizatorów ligi akurat na te dni.












