Małysz przestał być prezesem i od razu opuścił Polskę. Wymownie na sam koniec
Adam Małysz przez ostatnie lata na pierwszym miejscu stawiał przede wszystkim swoje obowiązki służbowe, jako prezes Polskiego Związku Narciarskiego. Kiedy jednak nowym sternikiem związku został Apoloniusz Tajner, "Orzeł z Wisły" postanowił nadrobić stracony czas i niemal od razu wyjechał z Polski. Słowa, jakie wypowiedział przy okazji, są idealnym podsumowaniem ostatnich lat jego pracy.

Kiedy Apoloniusz Tajner ogłaszał, że znów zamierza ubiegać się o fotel prezesa Polskiego Związku Narciarskiego, wielu fanów sportów zimowych mogło spodziewać się, że o urząd ten powalczy on z Adamem Małyszem, czyli urzędującym jeszcze wtedy prezesem.
"Orzeł z Wisły" szybko jednak ogłosił, że nie zamierza ubiegać się o reelekcję i zakończy swoją rolę w Polskim Związku Narciarskim. Tak też się stało i to Apoloniusz Tajner ponownie został prezesem. Adam Małysz z pewnością nie żałuje swojej decyzji, o czym poinfomormował za pośredcnitwem mediów społecznościowych.
Były już sternik polskiego związku przed kilkoma dniami chwalił się zdjęciem, na którym pozuje ze swoją żoną Izabelą. Para znajdowała się już wtedy w Chorwacji, która jest dla małżeństwa Małyszów niezwykle ważnym miejscem. Teraz jednak "Orzeł z Wisły" nadał kolejny komunikat, tym razem o wiele bardziej wymowny.
- Po wyborach ruszyłem do jednego ze swoich ulubionych miejsc na ziemi - Chorwacji. Trochę mnie tu ostatnio było mniej, ale muszę przyznać, że już dawno tak nie odpocząłem. I nie chodzi tylko o zmianę otoczenia, ale też o chwilę spokoju od telefonów, mediów i codziennego pędu - wyznał, dzieląc się kilkoma dodatkowymi zdjęciami ze swojego wyjazdu.
Adam Małysz na własnej skórze miał okazję przekonać się o tym, jak zajmująca potrafi być praca prezesa i jak wiele możliwości potrafi odebrać. - Najgorsze to było siedzenie za biurkiem. To z czasem stało się dla mnie bardzo męczące. Jak byłem dyrektorem sportowym, to od razu wtedy z Polem Tajnerem tak się dogadaliśmy, że nie będę typowym dyrektorem, który siedzi za biurkiem i siedzi w papierach. Dużo wtedy jeździłem z zawodnikami i to dawało mi dużo frajdy. W ostatnich latach to w ogóle rzadko gdziekolwiek wyjeżdżałem, bo jednak trudno zarządzało się związkiem na odległość - mówił jeszcze niedawno w rozmowie z Tomaszem Kalembą na łamach "Interii".
Teraz były skoczek ma czas na to, aby złapać oddech i wrócić do swojego życia, jakie wiódł przed prezesurą.











![Najlepsze ataki z meczu Bułgaria – Polska[WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2131RI7J4W9J-C401.webp)

