Kuriozalna wypowiedź Aliny Kabajewej. Tak próbuje mydlić oczy Rosjanom
Alina Kabajewa, utytułowana rosyjska gimnastyczka artystyczna nazywana też "żoną" lub "kochanką Putina", zdecydowała się na publiczną, dość kuriozalną wypowiedź. Starała się pocieszyć sportowców, którzy przez wojenne działania prezydenta Federacji Rosyjskiej, nie mogą brać udziału w zawodach na arenie międzynarodowej. W kremlowskim stylu próbowała mydlić oczy, co szybko zostało wyłapane.

Alina Kabajewa ma za sobą udaną karierę sportową. Zdobyła dwa medale olimpijskie w gimnastyce artystycznej (Sydney 2000, Ateny 2004) i wielokrotnie celebrowała mistrzostwo świata i Europy w swojej dyscyplinie. Tuż po zakończeniu kariery zajęła się polityką. W ten sposób zbliżyła się do Władimira Putina i dziś niemal nikt nie ma wątpliwości, że jest jego życiową partnerką. Niektórzy nazywają ją jego kochanką, inni żoną, a jeszcze inni tytułują ją "nieoficjalną pierwszą damą Rosji".
O bliskich relacjach byłej sportsmenki z prezydentem Federacji Rosyjskiej świadczy fakt, że w sierpniu USA nałożyły na nią sankcje.
Sama Kabajewa już nieraz dawała wyraz swojej lojalności wobec dyktatora z Kremla. Zrobiła to również teraz.
Kabajewa próbuje pocieszyć sportowców, którzy płacą za wojnę Putina. Wyszło kuriozalnie
Kabajewa bardzo rzadko zabiera głos publicznie. A jak już to robi, to ostatnio zazwyczaj mówi się o jej kompromitacji. Zwłaszcza od czasu wybuchu wojny. Tak jest i tym razem. Była gimnastyczka wybrała się na ogólnorosyjski konkurs o nagrodę dziesięciokrotnej mistrzyni świata Olgi Kapranowej w regionie moskiewskim i mówiła o przyszłości gimnastyki artystycznej w Rosji.
Wykorzystała okazję, by w kremlowskim stylu zakląć rzeczywistość i spróbować zamydlić oczy Rosjanom. Z jej słów można wywnioskować, że co prawda rosyjski sport znajduje się właśnie w zapaści, lecz... nie ma się co martwić, bo przecież "w kraju też jest duża konkurencja".
Jesteśmy obecnie w trudnej sytuacji sportowej. Nasza drużyna gimnastyki artystycznej nie została dopuszczona do udziału w mistrzostwach świata. Nie występowali. Ale jednocześnie w kraju mamy dużą konkurencję. A regiony nie przestają działać, kluby nie przestają działać. Dlatego przyszłam ich wspierać i powiedzieć, że zwycięstwo będzie nasze, na pewno wygramy
Jej słowa nie zostały odebrane tak, jakby sobie tego życzyła. Na rosyjskich forach internauci szybko ją wykpili. "Jeśli rywalizujesz sam ze sobą, to oczywiście że zwycięstwo będzie twoje", "Jasnym jest, skąd ta retoryka wyrasta", "A zawody w kraju sprawią, że nasi sportowcy będą jeszcze silniejsi" - drwią z wypowiedzi Kabajewej.










