Kowalczyk mogła "stracić" medale. Przykra przygoda, rodzice wkroczyli do akcji
Justyna Kowalczyk-Tekieli w rozmowie "Oko w oko" w TVP Sport opowiadała sporo o swoim dzieciństwie i przeszłości. Jak się okazało, w jej rodzinie nikt nie spodziewał się, że zostanie sportsmenką - sądzono nawet, że raczej spełni rodzinne ambicje i pójdzie na prawo. Mało brakowało, a Kowalczyk mogła w ogóle nie trenować biegów narciarskich. Jej rodzice zmartwili się po przykrej przygodzie jej starszej siostry.

Kowalczyk-Tekieli dorastała w domu z trojgiem rodzeństwa. Ma o 11 lat starszego brata i dwie siostry, jedną starszą o 9 lat, a drugą o 4. Jako najmłodsza córka szybko znalazła w sobie dryg do rywalizacji i okazało się, że potrafiła to przekuć w znakomitą karierę sportową.
Justyna Kowalczyk-Tekieli szybko założyła narty na nogi
Już we wcześniejszych rozmowach Justyna Kowalczyk-Tekieli opowiadała, że bardzo szybko założyła narty na nogi. Ze względu na miejsce, w jakim mieszkała, sport i poruszanie się zimą na nartach było czymś, co przychodziło razem z miłością rodziców. Później jednak, kiedy zaczęła już trenować w klubie i okazała się niezwykle szybka, śmiała się, że biegówki z początku bardziej jej przeszkadzały niż pomagały.
W rozmowie w programie "Oko w oko" multimedalistka olimpijska wyjawiła, że jej wszechstronne uzdolnienia sportowe odkrył jej wuefista, który woził ją po różnego rodzaju zawodach. W tamtym czasie Kowalczyk-Tekieli grała w piłkę ręczną, trenowała lekkoatletykę czy stawała przy stole do tenisa stołowego.
Justyna Kowalczyk-Tekieli mogła "stracić" medale
Najpierw przygodę bardziej na poważnie z biegami narciarskimi zaliczyła siostra Justyny Kowalczyk-Tekieli. Jak się jednak okazało, jej doświadczenia mogły wpłynąć na decyzję rodziców późniejszej wielkiej gwiazdy. Ona sama przeżyła przykrą przygodę, która mogła skreślić nie tylko jej ambicje, ale również dążenia najmłodszej z rodzeństwa.
"Moja siostra biegała na nartach wcześniej i miała słabe doświadczenia, przymroziła ręce, to za bardzo rodzice, zwłaszcza mama, nie chcieli mnie tam wrzucać" - stwierdziła Kowalczyk-Tekieli. Wyjaśniła, że różnica była w charakterach. "Tylko ja miałam inny charakter niż siostra. Rywalizowałam we wszystkim, co robiłam" - podkreśliła. Dzięki temu przez lata mogliśmy cieszyć się późniejszymi sukcesami znakomitej polskiej sportowczyni.













